Showing posts with label demo. Show all posts
Showing posts with label demo. Show all posts

Thursday, March 31, 2011

There's a Ghost in the house...

... silvery, silky and lacy ;)

W moim domu pojawił się duszek....
... srebrzysty, jedwabny, ażurowy ;)
Ghostly01

Ghostly15

Ghostly18
Ghostly12


Wzór/ Pattern:: Zaimprowizowany/ Improvised (Fan, horseshoe, Lily of the Valley)
Druty/Needles:: 3,5mm
Włóczka/Yarn:: colourmart 100% jedwab/silk

Date for your diary: 
Wednesday the 6th of April - I'll be doing a little spinning demonstration at Feanor Craft (Bohemore Road, Galway) between 11 and 2pm. Pop in if you're in the neighbourhood!

Friday, March 18, 2011

Spinning in Oranmore

Another, unexpected spinning demo by yours truly took place at the library in Oranmore. This time I got to test run Mairead's Ashford Traveller (DT single drive band) wheel. It is similar size to my one but the double treadle makes it soo much easier to control the movement of the wheel. The Scotch tension was a bit tricky to set at first as I've only worked with a double drive band so far. But once I tried to turn the knobs and see what they do it took a minute or two to adjust them to the right position. I also got to try spinning Galway sheep wool, which I never even heard of (imagine that!). It's much coarser than merino and the Shetland I combed some time ago, but once carded it spins into an even strong single. You can also spin it straight from the locks as the sheep are very clean and there's not a lot of lanolin in the hairs. I took a sample of it home with me and as soon as I take some decent photos of the sheep itself I'll post it here. 

W środę zupełnie niespodziewanie robiłam kolejną pokazową sesję przędzenia wełny na kołowrotku. Wybrałam sie do biblioteki w Oranmore (około 10km od Galway) żeby poznać Mairead, którą poniekąd znam od jakiegos czasu "wirtualnie".

W ramach obchodów Dnia św. Patryka mieszkancy Oranmore zaprosili do siebie ludzi zajmujacych się tradycyjnym rzemiosłem. Mairead przyjechała ze swoim kołowrotkiem Ashford Traveller (2 pedałki, 1 cięgno), gręplarką bębnową i workiem pełnym owczego runa (rasa Galway, o której istnieniu nie miałam zielonego pojęcia!). W ciagu kilku minut zostałam wciągnieta w prowadzenie pokazu. Ja na kołowrotku, Mairead przy gręplarce i krośnie, a Pearl pokazywała jak wyplata się irlandzkie krzyże św. Brygidy.
Ustawienie kołowrotka zajęło mi kilka minut, jako że nigdy wcześniej nie bawiłam się pojedynczym cięgnem. Musiałam pokręcić wszystkim co sie dało, zobaczyć co się zmienia a potem jakos poszło. Powiem szczerze, że dwa pedałki to super sprawa. O wiele łatwiej kontroluje się ruch koła, co przysparza kłopotów zwłaszcza początkującym prządkom.
O runie, którego dostałam trochę do przetestowania, napiszę wiecej jak zrobię mu zdjęcia i troche z nim popracuję. Pierwsze wrażenia: szorstkie, czyste i mało tłuste. Muszę tez koniecznie znaleźć zdjecie owcy albo jeszcze lepiej samą owcę bom bardzo ciekawa jak wygląda owo zwierze i czy już kiedyś je widziałam.



Have a good weekend everyone!

Miłego weekendu!

Tuesday, March 15, 2011

A little spinning demonstartion ;)

Spinning and chatting away!
Mieszkańcy pobliskiego domu seniora mieli dziś krótką pokazówkę z przędzenia włóczek na kołowrotku. 
Było bardzo sympatycznie, babcie (i jeden dziadek!), choć same nigdy nie przędły, zadawały wiele pytań i chętnie opowiadały o swoich robótkowych poczynaniach. Niektóre nawet dziś, mimo naprawdę podeszłego wieku, ostro dziergały szaliki i inne małe rzeczy. Kręcący się kołowrotek chyba je troche zahipnotyzował, dwie panie smacznie posnęły i dopiero przyniesiona przez opiekunki herbata i czekoladowe ciasteczka wyrwala je ze snu i dodała energii. Zawsze wiedziałam, ze czekolada potrafi zdziałać cuda ;D Jedna z pań od młodości zjada kostke czekolady dziennie bo podobno dzięki temu nie choruje!

I've been doing a little spinning demonstration today, in the nursing home near by. Seen on the picture above  (thanks Neen!) are few of the lovely residents who attended the meeting. It was very interesting to learn a bit about their youth and what sorts of craft they used to do (some of them still knit, sew or crochet!) and in turn tell them a little about the survival of traditional (old) crafts with a modern twist.