Showing posts with label spinning. Show all posts
Showing posts with label spinning. Show all posts

Wednesday, February 22, 2012

W biblioteczce prządki...

... znalazła się nowa pozycja.
The Fleece & Fiber sourcebook - Deborah Robson i Carol Ekarius
438 stron o sierściuchach z których kręcimy włóczki. Ogromna ilość informacji na temat ras owiec spotykanych na (prawie) całym świecie. Niestety polskich przedstawicielek zabrakło w tej edycji książki, ale kto wie, może w następnej się znajdą ;) 

Oprócz owiec opisane są kozy i ich krzyżówki, wielbłądy i im podobne (lamy, alpaki), a nawet takie rarytaski jak bizony, psy, koty, konie, króliki i yaki. Jednym słowem encyklopedia chodzącej wełny ;)
Dziś zdążyłam książkę tylko przekartkować, ale jak czas pozwoli, to może pokuszę się o przetłumaczenie opisów najciekawszych z futrzastych zwierzaków.

I aż mnie korci, żeby przetestować wszystkie opisane w niej rodzaje wełny... to dopiero byłby długoterminowy projekt. A jakie wyzwanie!

Monday, July 11, 2011

Connemara latem

Dziś ostatnia włoczka z cyklu przed-tur de fransowych. I kolejna ciekawa technika. Tym razem AUTOWRAPPING (czyli, w luźnym tłumaczeniu: "swobodne owijanie"). Metoda polega na przędzeniu dowolnego singla (ja użyłam ręcznie wyczesaną wełnę o mieszanym składzie i kolorze) i oplataniu go kolorową nicią.
Przędzenie zaczynamy od podłączenia nici do wełny, co robimy dokładnie tak jak przy corespinning (zajrzyjcie do video z poprzedniego postu). Po około 15-20cm puszczamy nitkę z rąk, koncentrujac się na przędzeniu singla i pozwalając nici swobodnie oplatać się wokół niego. Przy szybkim pedałowaniu nitka oplatajaca singiel nawijać się będzie w dość sporych odstępach. Przy wolniejszym pedałowaniu, oplatanie będzie częstsze i bardziej nieprzewidywalne. Zachęcam do poeksprymentowania z różnymi typami nici. W tej technice można stosować dowolne nitki, delikatne lureksy, mocne bawełny, włochate, gładkie, matowe, z połyskiem, jednokolorowe i wielobarwne. Do wyboru, do koloru. 

Today I'm going to show you the last of the pre-TdF handspuns. And another technique - Autowrapping. Again, a simple method which results in an interesting yarn. It starts with a single (any thickness) which you need to join with a thread you want to wrap around it. To see how to best join the thread with your wool go see the video in the previous post. After about 5-8 inches you can let go completely of the thread and focus on spinning your singles. Thread will wrap around your single randomly. The slower you treadle, the more the thread will wrap around your yarn. For this technique you can use any type of thread. It does not matter how strong it is, as the strength of the yarn depends on your single, not the thread itself. So experiment with different textures, materials and colours.
Below is my thread plied and (partially) autowrapped yarn inspired by a Summer in Connemara photo found somewhere on the web.
Moja próbka zainspirowana została fotografią, znaleziona gdzies w sieci.
Connemara latem.
P6300098

P6300099

And the yarn has already been knitted into a funky hat with ear flaps:
Jak widzicie połączyłam tu Thread plying z Autowrapping, który zostosowałam tylko na połowie włóczki.
Z gotowej nitki powstała taka czapka:

P7050187



Wednesday, July 6, 2011

Zorza polarna

W odpowiedzi na pytanie odnośnie włóczki pokazanej w poprzednim poście:
Jak powstaje falista włóczka? Technika z angielska zwana jest THREAD PLYING (czyli splatanie z nicią). Jest prosta i daje ciekawe efekty.
Falistą włóczkę robię w 2 etapach. Najpierw przygotowuję nieco przekręconego singla. Specjalnie daje mu za dużo skrętu, bo dzięki temu ładniej się oplata wokół nici w kolejnym etapie przędzenia. Sam singiel może być jednakowej grubości lub cienko-gruby (te daja najbardziej dramatyczny efekt).
Gotowego sinlgla skręcam z mocną nicią bawełnianą albo jedwabną. Ważne, żeby wybrana przez nas nić była cienka i mocna, gdyż wytrzymałość całej włóczki zależy właśnie od wytrzymałości nici. Nie zalecam szpulek z nićmi do szycia bo łatwo się rwą. Można wybrać nitkę o kolorze zbliżonym do kolorów singla, można zaszaleć i wybrać kolor kontrastujący.
Cała sztuka polega na tym żeby mocno trzymać nitkę w jednej ręce jednocześnie pozwalając singlowi delikatnie (bez stawiania dodatkowego oporu) oplatać się wokół. Zachęcam do poekserymentowania z kątem, pod jakim trzymacie singla. 45 stopni da włóczke o delikatnych falach, kąt prosty da gęste prawie sprężynki.
Let's look at the second yarn spun during the pre-Tour de France warm-up. It's a corespun yarn made using a  carded batt. If you're not familiar with the spinning technique, check out the video below.
Dziś druga wełenka zrobiona w czasie tur de fransowej rozgrzewki. I kolejna ciekawa metoda przędzenia dajaca włóczki z charakterem. Witajcie w krainie CORESPINNIG
Metoda polega na oplataniu włókien wokół "rdzenia" (ang. core) z komercyjnej nici. Podobnie jak w przypadku falistych włóczek, tutaj tez należy zwrócić szczególną uwagę na to, any bić była mocna.
Najładniejsze włóczki skręcone metodą corespinning powstaja z batów (wełny wyczesanej na gręplarce bębnowej) zawierających mieszankę rożnych rodzajów włókien i kolorów. Im wiecej tekstury i ciekawych gadżetów, tym lepiej. Powstałe włóczki są singlami o dość charakterystycznych kolorowych poprzecznych pasach. Tradycyjne single, jeśli wykonane z wielokolorowej czesanki będą miały kolorowe pasy odpowiadające nadanemu nitce skrętowi. Im więcej nitkę skręcamy, tym większy kąt nachylenia względem osi nici. W przypadku corespinning powalamy włóknom owijać się wokół rdzenia pod kątem 60-90 stopni. Wiem, ze trudno to sobie wyobrazić, odsyłam was więc do obejrzenia tego filmu:

Please note the way your thread is joined with wool (0:25min), how to hold your core (0:51min) and how to start spinning your wool around the core (1:46min).

Nie trzeba rozumiec angielskiego, wystarczą dobre oczy.
Zwróćcie uwage na to, jak przyłącza się rdzeń (25 sekunda filmu) jak trzymać rdzeń (51 sekunda) i jak zacząć nawijanie wełny na rdzeń (1min 46 sek). Im więcej w trakcie owijania pedałujecie, tym ciaśniejszą włóczke otrzymacie. Powolne pedałowanie pozwala na otrzymanie zwiewnych nitek z wyrazistą teksturą.
And here's my attempt:
Oto moja próba:

P6300079

P6300091

Another great thing about the corespinning is that a little fibre goes a long way! Some great corespun yarns cane be found here, here, here, and here.
I jeszcze jeden plus corespinning. Nawet z niewielkiej ilości czesanki da sie ukręcić sporo włóczki! Dla inspiracji, zajrzyjcie tutaj, tutaj, tutaj i tutaj.

Tuesday, July 5, 2011

pre-TdF spinning

As a part of the warm up for this year's Tour de Fleece I made some 2ply heavy lace weight yarn:
W ramach rozgrzewki przed tegorocznym Tour de Fleece ukręciłam cienką 2ply:

P6300126

P6300124a
Two skeins, each about 115g (4oz) and just shy of one kilometre in total length, or about 500m each.
As far as the weight goes, these are a rather heavy lace weights (bloomed a bit during the twist setting) with around 16-18wpi. I'm not sure if I want to sell it or knit a shawl with it (and when?)

Mam dwa motki, każdy po jakieś 115g i nieco mniej niż kilometr nici w sumie. Jesli chodzi o grubość wełny to klasyfikuje sie jako "lace" z 16-18 wpi.
Jeszcze nie wiem czy ją sprzedam, czy może zrobię z niej (kiedyś) chustę. Pożyjom uwidim ;)
P6300105

I have used the same fibre (superwash merino) in this colourway before, when I made this:
A teraz ciekawostka.
Kiedyś już krecilam nitki z tej dokładnie wełny (superwash merino) i tego samego koloru. Wyszły takie:
Tiramisu14

It's interesting to see how very different the two yarns are, despite the fact that they both were made from this:
Zobaczcie jak różne wyszły obie włóczki, choć obie powstały z tej samej czesanki:
cynamon08


Watch this space for another pre-TdF yarn!
Następnym razem pokażę wam kolejną przed wyścigową wełenkę!

Friday, March 18, 2011

Spinning in Oranmore

Another, unexpected spinning demo by yours truly took place at the library in Oranmore. This time I got to test run Mairead's Ashford Traveller (DT single drive band) wheel. It is similar size to my one but the double treadle makes it soo much easier to control the movement of the wheel. The Scotch tension was a bit tricky to set at first as I've only worked with a double drive band so far. But once I tried to turn the knobs and see what they do it took a minute or two to adjust them to the right position. I also got to try spinning Galway sheep wool, which I never even heard of (imagine that!). It's much coarser than merino and the Shetland I combed some time ago, but once carded it spins into an even strong single. You can also spin it straight from the locks as the sheep are very clean and there's not a lot of lanolin in the hairs. I took a sample of it home with me and as soon as I take some decent photos of the sheep itself I'll post it here. 

W środę zupełnie niespodziewanie robiłam kolejną pokazową sesję przędzenia wełny na kołowrotku. Wybrałam sie do biblioteki w Oranmore (około 10km od Galway) żeby poznać Mairead, którą poniekąd znam od jakiegos czasu "wirtualnie".

W ramach obchodów Dnia św. Patryka mieszkancy Oranmore zaprosili do siebie ludzi zajmujacych się tradycyjnym rzemiosłem. Mairead przyjechała ze swoim kołowrotkiem Ashford Traveller (2 pedałki, 1 cięgno), gręplarką bębnową i workiem pełnym owczego runa (rasa Galway, o której istnieniu nie miałam zielonego pojęcia!). W ciagu kilku minut zostałam wciągnieta w prowadzenie pokazu. Ja na kołowrotku, Mairead przy gręplarce i krośnie, a Pearl pokazywała jak wyplata się irlandzkie krzyże św. Brygidy.
Ustawienie kołowrotka zajęło mi kilka minut, jako że nigdy wcześniej nie bawiłam się pojedynczym cięgnem. Musiałam pokręcić wszystkim co sie dało, zobaczyć co się zmienia a potem jakos poszło. Powiem szczerze, że dwa pedałki to super sprawa. O wiele łatwiej kontroluje się ruch koła, co przysparza kłopotów zwłaszcza początkującym prządkom.
O runie, którego dostałam trochę do przetestowania, napiszę wiecej jak zrobię mu zdjęcia i troche z nim popracuję. Pierwsze wrażenia: szorstkie, czyste i mało tłuste. Muszę tez koniecznie znaleźć zdjecie owcy albo jeszcze lepiej samą owcę bom bardzo ciekawa jak wygląda owo zwierze i czy już kiedyś je widziałam.



Have a good weekend everyone!

Miłego weekendu!

Tuesday, March 15, 2011

A little spinning demonstartion ;)

Spinning and chatting away!
Mieszkańcy pobliskiego domu seniora mieli dziś krótką pokazówkę z przędzenia włóczek na kołowrotku. 
Było bardzo sympatycznie, babcie (i jeden dziadek!), choć same nigdy nie przędły, zadawały wiele pytań i chętnie opowiadały o swoich robótkowych poczynaniach. Niektóre nawet dziś, mimo naprawdę podeszłego wieku, ostro dziergały szaliki i inne małe rzeczy. Kręcący się kołowrotek chyba je troche zahipnotyzował, dwie panie smacznie posnęły i dopiero przyniesiona przez opiekunki herbata i czekoladowe ciasteczka wyrwala je ze snu i dodała energii. Zawsze wiedziałam, ze czekolada potrafi zdziałać cuda ;D Jedna z pań od młodości zjada kostke czekolady dziennie bo podobno dzięki temu nie choruje!

I've been doing a little spinning demonstration today, in the nursing home near by. Seen on the picture above  (thanks Neen!) are few of the lovely residents who attended the meeting. It was very interesting to learn a bit about their youth and what sorts of craft they used to do (some of them still knit, sew or crochet!) and in turn tell them a little about the survival of traditional (old) crafts with a modern twist.


Wednesday, February 23, 2011

Na wiosenną beretkę

Pofarbowałam i ukręciłam troche mieszanki merynosa z jedwabiem dla znajomej na wiosenną beretkę. Farbowałam fioletami i zielenią, ale jak widać, sporo w czesance niebieskiego. To jedwab inaczej wchłaniał kolorki. Praktycznie wogóle nie zabarwił się na fioletowo :( A może fiolet mi się "rozwarstwił"? Nie wiem, czy to ja coś sknociłam po drodze (temperaturę, pH, roztwór soli?) czy może ten typ tak po prostu ma. Ktoś miał podobne doświadczenie?

Sama nitka wyszła pulchna i świeciąca.120m i 8wpi (grubość Aran). Merynosa z jedwabiem bardzo przyjemnie sie  przędzie. Mam pofarbowane jeszcze trochę w odcieniach turkusu i zieleni. Ale o tym inną razą ;)

I've dyed and spun some merino/ silk blend for a friend's spring beret project. I only used purples and greens in the dye pot but for some reason the silk did not catch the purples at all and instead turned blue. Not that I'm complaining, it's a lovely shade, just not what I expected. Maybe the conditions were sub optimal (wrong temp., pH or salt concentration?). Have you had any surprises like this?

The yarn itself is soft, squishy-squashy with a lovely silky sheen. There's just enough for a spring beret, 131y and 8wpi (Aran weight). I must say I really enjoyed spinning this blend. And will spin more as I have another batch dyed in greens and turquoise. But more about it some other time.



silk_merino_Na wiosenna beretke01

silk_merino_Na wiosenna beretke06

silk_merino_Na wiosenna beretke05

Wednesday, February 9, 2011

W szarosciach

Za oknem szaro, buro i mokro. Nic mnie z domu nie wygna na tą "cudowną" irlandzką wiosnę. Tak, tak, w Irlandii mamy już kalendarzową wiosnę. Tylko chyba gdzieś się zaszyła, bo nawet psa z kulawą nogą bym na dwór nie wygnała w taką pogodę. To niesamowite jak prawa fizyki są tu naginane. Deszcz pada z góry, pod skosem, poziomo a czasem nawet od dołu. Po 15 sekundach w takich warunkach człowiek wygląda jak zmokła kura albo jak jakiś dziwak, który właśnie wykąpał się w ciuchach. Mieszkam tu już tyle lat, ale chyba nigdy nie przyzwyczaję się do takiej ilości deszczu. A jeszcze jak dojdzie do tego porywisty wiatr... Nic mnie z domu nie wygna. 
It's grey, gloomy and wet outside. There's no way I'm leaving the house and brave the Irish Spring. Oh yes, it is Spring in Ireland, allright ;) I'm just not sure where exactly. It's amazing how the law of physics are being stretched here. We have rain falling from above, shooting at an angle and even hitting you from below. Amazing! No one stands a chance.15 seconds in such conditions and you're soaking wet, looking like a wet chicken or some whacky person who just showered with the clothes on. As I said. There's no way I'm leaving the house.
Siedziałam więc niedawno starając sie nie patrzeć na to co dzieje się za oknem, ignorować gwizdy i huczenie wiatru, skrzypienie targanych gałęzi drzew, i stukot kropli deszczu, i kręciłam wełenkę.
As I was sitting warm and dry in front of the roaring fire in my sitting room I had the spinning wheel with me and worked on a yarn desperately trying to ignore the gashing wind, rattling windows and pitter-patter of the rain. 

SPINNING - Humbug Jacob13

SPINNING - Humbug Jacob01
2x165m
Humbug Jacob (World of Wool)
A w przerwach dziergałam skarpetki. Zupełnym zbiegiem okoliczności obie rzeczy w szarościach. Hmmm...
And at the same time I was working on a pair of socks. Coincidently, both project in grey. Hmmm...

Monochromatic socks03

Monochromatic socks04

Monochromatic socks06

Pattern/ Wzór: Embossed Leaves by Mona Schmidt 
Yarn/ Wełna: BlueMoon Fibre Arts - Socks That Rock Lightweight "black onyx"
Needles/ Druty: 3mm
Thanks for all the nice comment regarding my new LOGO design ;) The MOO cards are in post!
Dziękuję za wszystkie miłe komentarze odnośnie mojego nowego LOGO ;) Wizytówki z MOO juz zamówione!

Tuesday, October 19, 2010

The sea of green

I know it's been very quiet here lately, and to be frank this is unlikely to change in the nearest future. I am busy getting ready for the craft fairs and find it difficult to keep the blog updated. But I'm not giving up on it and hope that neither will you.

Strasznie tu ostatnio cicho i niestety nic nie wskazuje na to, że sytuacja ta zmieni się w najblizszym czasie. Jestem po uszy zagrzebana w robótkach, przygotowuję się do zblizających się kiermaszy świątecznych i już sił i ochoty nie wystarcza na utrzymywanie regularnych postów na blogu. Nie żebym się poddawała, nie zamierzam zamknąć bloga, będę pisać jeśli tylko będę miała czas i taką potrzebę. Mam nadzieję, że ktoś jeszcze będzie tu zaglądał żeby to przeczytać / zobaczyć ;)

 
 
I've got two new aran weight yarns for you. One was span from World of Wool Calm merino, the second is my hand painted superwash merino in various shades of green with a touch of yellow and white. Both yarns are between 8 and 10 wpi and approx. 454 meters.
Well then... until next time! (hopefully soon)

Ukręciłam ostatnio dwie zielone włóczki na zamówienie. Obie z miękkiej wełny (merynos), obie około 454 metrowe, obie o podobnej grubości 8-10wpi.
Pierwsza jest prawie w jednolitym zielonym kolorze, z delikatnym dodatkiem żółtego. Czesanka zakupiona w World of Wool. 
Druga to moja farbowana superwash (nie filcująca się) wełna merynos w kilku odcieniach zieleni z dodatkiem żółci i białego.
No to do następnego razu (miejmy nadzieję, że nastąpi to niebawem)

Saturday, September 18, 2010

Buzy bee...

Zanim zacznę dzisiejsze marudzenie, na prośbę  Eli (Pracownia na Kaszubach) pokazuję mojego szaro-burego farbowańca tuż przed tym, jak stał się Zardzewiałym gwoździem.

Before I begin today's post, there's a picture of my "ugly duckling" before it took a dive into a liquid chocolate and was over dyed and spun into the Rusty nail.


Brzydal jak się patrzy... na szczęście uratowała go czekolada w płynie ;) Po uprzędzeniu włóczka wyglądała tak:



I've been a busy bee this week. Owning a small business is no joke. There's a product to be produced, packaging, labels, logos and stamps, business cards and materials to be ordered, orders to be taken and completed on time etc... 

I knitted few quick scarves using a simple lace stitch and a lovely silk/mohair yarn:

W tym tygodniu uwijam się jak pszczoła w ulu. Prowadzenie firmy to jednak poważna sprawa. Trzeba zadbać o towar, opakowania, logo, pieczątki, wizytówki, księgowość, materiały, zmówienia itp itd... do tego zaczyna się sezon na kiermasze...

Wydziergałam kilka szalików. Nic specjalnego, proste wzorki ażurowe:


Vine lace01

pudrowyroz08

szalik_gold and ruby13

I made few crochet and knitted fingerless mittens:
Zrobiłam kilka par mitenek, na drutkach i szydełku:

P9170045

mitenki20

mitenki02

There's few neckwarmers and more mittens that need finishing touches.
I'm very excited about my latest dyeing/felting adventure but I will tell you about it next time.
Now, will you excuse me I'm off to felt some more ;)

Jest jeszcze kilka ocieplaczy/otulaczy, czy jak tam się zowie twór z angielska zwany "neck warmer".
Jest sporych rozmiarów szal zrobiony na prezent, ale tego nie mogę wam niestety pokazać, bo zepsuję niespodziankę.
I jest jeszcze sporo filcowych nowości, z których jestem niezmiernie zadowolona, ale o tym wszystkim przy następnej okazji. Teraz proszę mi wybaczyć ale zmykam filcować ;)
PS: I'm sure all of you spinners know that today is the WORLD SPIN IN PUBLIC DAY, right? I was hoping to spin outside but the weather is not cooperating. So no spinning in public for me, I'm afraid. But there shall be some spinning nonetheless.

PS: Jestem pewna że polskie prządki doskonale wiedzą o tym, że mamy dziś ŚWIATOWY DZIEŃ PRZĘDZENIA W MIEJSCACH PUBLICZNYCH, prawda? Miałam nadzieję na krótką sesję w plenerze, ale niestety, pogoda za oknem okropna, nie będzie więc przędzenia wśród ludzi. Ale przędzenie jak takie będzie, to i owszem. Zarezerwowałam sobie wieczór na jakieś filmidło i kołowrotek. Może nawet rozpalę w kominku :)

Thursday, September 9, 2010

Rusty nail

Believe it or not but this yarn was almost thrown into a garbage bin. The first time I dyed it I wanted it black and grey. But little did I know that black is not that easy to achieve and needs some careful preparations (proper amount of dye, ideal temperature etc). So my black ran into all sorts of colours: muddy dirty bowns, water colour blue and purple(ish). In another words: yuck! I spun the rovings anyway hoping that by some miracle the finished yarn would look decent. It didn't. Ugh. In a last attempt to rescue it I overdyed it with chocolate brown. And it worked! The yarn had a nice brown colour but the "base" colours gave it an extra dimension. Pfeww... that was such a relief to me that in the excitement I casted on immediately to knit this cute feminine cardigan, which I called a Rusty Nail due to it's colours:
Wierzcie lub nie, ale ta włóczka o włos nie wylądowałaby w śmietniku. Pierwsze jej farbowanie zakończyło się totalną porażką. Chciałam wełnę w szarościach i czerni.

Nie zdawałam sobie wtedy jeszcze sprawy, że te dwa kolory są jednymi z najtrudniejszych do otrzymania. Po wyschnięciu moja czesanka miała ohydne szaro-bure kolory z domieszką lekkiego błękitu i fioletu. Paskudztwo, mówię wam. Ale ukręciłam z niej nitki, sama nie wiem czemu. Może łudziłam się że z brzydkiego kaczątka powstanie piękny łabądź. Niestety. Nic z tych rzeczy. Paskuda dalej była paskudą.

Ostatnią deską ratunku było przefarbowanie całości na jakiś ciemny, dobrze kryjący kolor. Postawiłam na czekoladowy brąz. I na szczeście się udało! A te pierwsze "bazowe" kolory nawet dodały całości trochę charakteru i głębi. Ufff.... Mówię wam, strasznie mi ulżyło, bo miałam tej paskudy prawie 350 gram. Z radości że udało mi się odratować wełnę, zabrałam się od razu do jej przerabiania w ten śliczny kobiecy sweterek:

rusty nail10

Pattern/ Wzór: Katrina Ballerina Lace Layering Cardigan by Nicole Feller-Johnson(aka NoTwoSnowflakes)
Needles/ Druty: 4.5mm

To inject a bit of colour and to accentuate the neckline, sleeves and the bottom edge I knitted in a row or two using scraps of another of my handspuns.
I even managed to find buttons that match the colour of my handspun. Yay for my Polish button shop!

The pattern is great: top down (which means NO SEAMING), lace panels are easy so even a busy multi-colour yarn can be used, and the fit is perfect.
It's already one of my favourite cardigans. Great to wear with a cami, t-shirt or a long sleeved blouse!


Do podkreślenia dekoltu, mankietów i dolnego ściągacza wrobiłam w sweterek po jednym, dwóch rządkach fioletowo/niebiesko/beżowej wełny, której niewielkie resztki walały się po kątach (Ukręciłam ja dawno temu i zrobiłam z niej Otulenie).
Udało mi się nawet zakupic w niewielkiej polskiej pasmanterii guziki w idealnie dopasowanych kolorach!

Sam wzór jest bardzo dobrze rozpisany, nawet dla niezbyt zaawansowanych robótkowiczów. Sweterek robiony jest od góry, dzieki czemu nie ma ani jednego szwu do wykonania! Ażurowe panele są proste, mozna więc śmiało do wykonania sweterka uzyc wielokolorowej wełny.

Sweterek, nazwany Zardzewiałym gwoździem ze wzgledu na kolor włóczki, jest jednym z moich ulubionych. Noszę go często, do koszulki na ramiączkach, z krótkim albo z długim rękawem. Jest dobry na każdą porę roku ;)

Monday, July 26, 2010

Tour de Fleece 2010 - podsumowanie



  1. 2ply merino - 393,5m 16-18 wpi
  2. 2ply BFL (Spunky Eclectic)- 171m 12-16wpi
  3. 3ply merino raven/ jonquil/ natural soybean/ black diamond bamboo/ viscose thread (World of Wool) - 502,5m 18wpi
  4. 2ply merino - 301,5m 8wpi
  5. 2ply merino - 537m 8-10wpi
 --------------------------------------------------------
                 1905,5m (2084y)
    Are you ready for the Tour de Pologne?  ;D
    Gotowi na Tour de Pologne? ;D

    Wednesday, July 21, 2010

    Somewhere over the rainbow...

    New yarn, which I absolutely love to look at as it makes me smile every time.
    My own hand dyed merino rovings spun into an Aran to bulky weight yarn (8wpi). Good for the 4,5mm needles (or larger). Soft, squashy, bouncy and bursting with colour! Available in my etsy store (with free worldwide shipping!).

    Nowa włóczka na którą absolutnie uwielbiam patrzeć bo za każdym razem mnie rozwesela.
    Zrobiona z własnej farbowanej wełny merino (2 różnych warkoczy), ukręcona dość grubo, miedzy aran a bulky (8wpi). Dobra na druty 4,5mm albo większe. Miękka, nie gryząca, sprężysta i tryskająca kolorem! Dostępna w sklepiku na etsy z darmową wysyłką na cały świat.

    5oz (143g)
    320y (301.5m) 

    Tuesday, July 20, 2010

    It is her fault...

    Well, I know it's Tuesday already but let me tell you about my weekend. I had a visit from a super talented Kate and Ewa. Kate is a fantastic felt artist. She makes the most beautiful felted scarves I have ever seen. Go check her Flickr photostream and her lovely ETSY shop. It is her fault that I started felting flowers and can not stop making them ;)
     
    Wiem, że dziś już wtorek, ale co tam. Opowiam wam dziś o tym co działo się w weekend. Otóż, odwiedziły mnie dwie super utalentowane dziewuchy - Kasia i Ewa. Kasia robi cuda z filcu, najpiekniejsze szaliki i szle jakie widziałam, cudne broszki, korale, bamboszki i milion innych rzeczy. Zajrzyjcie na jej Flickr i do jej sklepiku na ETSY. To jej wina, że zaczęłam filcowac kwiatki i się od nich oderwac nie mogę!

    Ewa on the other hand is a spinner with great eye for colour and texture. If only she wasn't that busy with her daytime job, she would have been a super successful business woman/ fibre artist. It is her fault that I want a drum carder and a new Louet wheel to spin bulky art yarn ;)

    Ewa z kolei, to współczesna prząśniczka ze świetnym okiem do koloru i tekstury. Gdyby tylko "prawdziwa" praca nie zajmowała jej całych dni, byłaby super prosperującą biznesłoman. I to przez nią marzy mi się drum carder i nowy kołowrotek Louet'a, do przędzenia grubych nietypowych włóczek ;)

    Przyjechały takie i w głowie namieszały ;P



    Both ladies visited me on Saturday and stayed until Sunday evening. We had loads of fun, spinning, felting, carding, brainstorming about the possible addition to Kate's portfolio. We talked about small business opportunities in Ireland, upcoming craft markets, suppliers, families, life and many other subjects. we drank few bottles of wine, stayed up late, got up early, made a mess in my kitchen and are a tasty late lunch cooked by Ewa.

    Pojawily się w sobotni wieczór i zostały do późnego niedzielnego popołudnia. Czas minął nam szybko na przędzeniu, filcowaniu, czesaniu wełny, burzy mozgów na temat tego co Kasia mogłaby dołączyć do swojego portfolio. Porozmawiałyśmy o możliwościach założenia biznesu w Irlandii, nadchodzących kiemraszach i targach, najlepszych źródłach materiałów, trochę o rodzinie i życiu i pewnie jeszcze o milionach innych rzeczy, których teraz nie pamiętam. Wypilyśmy kilka butelek wina, siedziałyśmy do późnych godzin i wstałyśmy wcześnie, przewróciłyśmy kuchnię do góry nogami i zjadłyśmy smakowity obiadek przygotowany przez Ewę.

    I got a bag full of dyed mohair, alpaca and some other fibres that names escape me now. And a beautiful handmade spindle! Check it out:

    Dostałam wór wełny (farbowanego moheru, naturalnej alpaki i jeszcze coś tam, ale nie pamiętam jak się zwało) i piekne wrzecionko zrobione przez Ewę:



    And I carded few test batts that will be listed in my shop soon. I just need to take better pictures of them,  which is more difficult than it seems ;/

    Wyczesałam kilka roladek, które chcę niebawem wrzucić na próbę do sklepu. Jak się sprzedadzą, będę kombinować z rozszerzeniem asortymentu. Tylko nad zdjęciami muszę popracować ;/ ugh...

    New Tour de France yarn will make an appearance here next time! For now, it's back to spinning!

    Następnym razem nowa tur-de-fransowa włóczka. No to wracam do kołowrotka!

    Friday, July 16, 2010

    Tour de Fleece day 12

    Another finished yarn!

    Fibre:
    merino raven/ jonquil/ natural soybean/ black diamond bamboo
    100g
    purchased at World of wool

    Finished yarn:
    502,5m (~550y)
    18wpi
    2ply

    Notes: 
    Love it but the beads keep falling off the thread (they go right through it!). Next time I’ll avoid using the broken glass effect beads. They look lovely though…


    Czesanka:
    merino raven/ jonquil/ naturalne włókna soi/ bambus w czarnym diamencie
    100g
    zakupione w World of wool

    Włóczka:
    502,5m
    18wpi
    2ply

    Uwagi
    Bardzo podoba mi się sama włóczka i koraliki na niej wyglądają jak krople miodu. Przy zakupie czesanki wydawała mi się bardziej zielona, a tu przyszła taka żółtawa. Ale teraz jak patrzę na gotowe nitki to chyba wyglądają na zielonkawe. Albo już mi się na oczy rzuca kompletnie. Skończonej nici brakuje sprężystości czystego merino, ale dzięki dodatkom w postaci włókien soi i bambusa, ładnie lśni. 
    Muszę jednak stwierdzić, że korale, których użyłam kompletnie się do tego nie nadają. Spadają mi z nici! I nie to, że nitka mi gdzieś pękła i koralik z niej spada. W magiczny sposób nitka przenika przez koralik! Tak więc wniosek z tego eksperymentu jest jeden. W przyszłości unikać korali o efekcie stłuczonego szkła.... choć ślicznie wyglądają....

    Tuesday, July 13, 2010

    Monday, July 12, 2010