Before I begin today's post, there's a picture of my "ugly duckling" before it took a dive into a liquid chocolate and was over dyed and spun into the
Rusty nail.
Brzydal jak się patrzy... na szczęście uratowała go czekolada w płynie ;) Po uprzędzeniu włóczka wyglądała tak:
I've been a busy bee this week. Owning a small business is no joke. There's a product to be produced, packaging, labels, logos and stamps, business cards and materials to be ordered, orders to be taken and completed on time etc...
I knitted few quick scarves using a simple lace stitch and a lovely silk/mohair yarn:
W tym tygodniu uwijam się jak pszczoła w ulu. Prowadzenie firmy to jednak poważna sprawa. Trzeba zadbać o towar, opakowania, logo, pieczątki, wizytówki, księgowość, materiały, zmówienia itp itd... do tego zaczyna się sezon na kiermasze...
Wydziergałam kilka szalików. Nic specjalnego, proste wzorki ażurowe:
I made few crochet and knitted fingerless mittens:
Zrobiłam kilka par mitenek, na drutkach i szydełku:
There's few neckwarmers and more mittens that need finishing touches.
I'm very excited about my latest dyeing/felting adventure but I will tell you about it next time.
Now, will you excuse me I'm off to felt some more ;)
Jest jeszcze kilka ocieplaczy/otulaczy, czy jak tam się zowie twór z angielska zwany "neck warmer".
Jest sporych rozmiarów szal zrobiony na prezent, ale tego nie mogę wam niestety pokazać, bo zepsuję niespodziankę.
I jest jeszcze sporo filcowych nowości, z których jestem niezmiernie zadowolona, ale o tym wszystkim przy następnej okazji. Teraz proszę mi wybaczyć ale zmykam filcować ;)
PS: I'm sure all of you spinners know that today is the WORLD SPIN IN PUBLIC DAY, right? I was hoping to spin outside but the weather is not cooperating. So no spinning in public for me, I'm afraid. But there shall be some spinning nonetheless.
PS: Jestem pewna że polskie prządki doskonale wiedzą o tym, że mamy dziś ŚWIATOWY DZIEŃ PRZĘDZENIA W MIEJSCACH PUBLICZNYCH, prawda? Miałam nadzieję na krótką sesję w plenerze, ale niestety, pogoda za oknem okropna, nie będzie więc przędzenia wśród ludzi. Ale przędzenie jak takie będzie, to i owszem. Zarezerwowałam sobie wieczór na jakieś filmidło i kołowrotek. Może nawet rozpalę w kominku :)