Monday, February 1, 2010

treasury

Thank you, Magda (http://www.RainbowStainedGlass.etsy.com) for including my Gran Canarian Heartsong Scarf in her ETSY treasury. I love the colour combo! Please, click on the picture and vote for your favourites!
Dziękujemy Magdzie (http://www.RainbowStainedGlass.etsy.com) za wrzucenie mojego Gran Canarian Heartsong do swojego ETSY-skarbca. Moje ulubione zestawienie kolorów! Proszę, kliknijcie na zdjęcie i oddajcie swój głos na najładniejsze rzeczy.

Monday, January 25, 2010

Trick or treat

No, no... I have not lost track of months. I know Halloween was months ago. It's just that today's post is sponsored by the Trick and treat batt, that I bought around November from LHogan. Yes, you've seen it before. It was that coiled stuff I showed last time. I need to practice my coils, some of them are a bit lifeless, flat and plain boring. I have seen so many great spun yarns with fat coils, but they are not as easy to make as they look. Or maybe, these fat ones, were not coils but beehives? Hmm.. Need to investigate. On to flick through my spinning books, blogs and ravelry.

Nie, nie... nie pomyliły mi się miesiące. Wiem, że Halloween, choć w Polsce nie obchodzone, było kilka miesięcy temu. Dzisiejszy odcinek sponsoruje jednak czesanka o halołinowej nazwie, którą zakupiłam w okolicach listopada i którą już poniekąd znacie. Tak, połowę z niej znajdziecie w poprzednim poście, skręconą w sprężynki (fachowo nazywane, jak Basia słusznie zauważyła, "Coils"). Muszę jeszcze potrenować, bo trochę oklapnięte mi te coils'y wyszły. Czasem w sieci podziwiam takie tłuste zwoje, ale o ile dobrze kojarzę, to moga one być nie coils'ami a beehiev'sami (których jeszcze nie próbowałam i nie bardzo wiem jak się za nie zabrać --> trzeba poszperać w mądrych książkach, blogach i ravelry).

But back to the subject of today's post. The new yarn.
It's a plain 2ply made from not so plain fibre. The second half of the batt was no less rich in angelina's hair, textures and crazy colour combination. And some short mohair. So a plain 2ply it became.

Then I took my measuring tools. We have 80 meters of yarn between 14 and 18wpi and the twist set at approximately 25 degrees. Neat!

Ale wracając do tematu.
Dzisiejsza włóczka to nic innego jak zwykła 2ply, z niezwykłej czesanki. Znowu pełno w niej było srebrnych włosów, dziwnych tekstur (czyt. kołtunów, bo włókna nie były do końca rozczesane) i wariackiego połączenia kolorów.
Wzięłam do ręki kartę kontroli i pomierzyłam. Wyszło mi, że włóczki mam 80 metrów, grubość między 14 i 18 wpi a skręty pod kątem 25 stopni. Ha!

What am I going to do with it? No idea. At the moment it sits next to the coiled twin and the green fairy. It waits to inspire me. And so do I. Until then I'll enjoy looking at it ;o)

Co z niej zrobię? Nie mam pojęcia. Na razie leżakuje na pólce, razem ze sprężynami, zielonymi wróżkami i innymi uprzędzonymi włóczkami. Może kiedyś mnie natchnie. Na razie cieszy oko ;o)





Tuesday, January 19, 2010

Sprężynki

Has anyone noticed, that yesterday's yarn is exactly the same colours as my blog background? I have only spotted that myself this morning ;o)

Today I want to show you a little experiment with fibre. All because I had no idea whatsoever how to spin this one:

Czy ktoś zauważył, że wczorajsza włóczka idealnie odpowiada kolorom na blogu? Heh, ja sama odkryłam to dopiero dziś ;o)

A dziś o małym eksperymencie wynikłym z kompletnego braku pomysłu na tą czesankę:


"Trick or treat" - from LHogan

Crazy colour combo, different textures and the silver angelina hair. I scratched my head trying to imagine this as a 2ply yarn that can actually be knitted into something useful. Hopelessly. Finally, I decided to stop thinking, take half of the batts and start spinning, letting the fibre decide how it want to be spun like:

Wariackie kolory, tekstury i na dodatek sreberka. Drapałam się po głowie, próbując wyobrazić sobie toto jak ładną 2ply, z której można by wydziergać coś użytecznego. I nic. Postanowiłam więc przestać kombinować, przygotowałam połowę z czesanki i zaczęłam kręcić kołem. Przecież włókna same wiedzą, czym chcą zostać. No i proszę:




There isn't much of it. Merely over 34 meters. But you know what? I think it would look lovely worked into a cuff or sweater yoke or even a brim of a handbag. Do you agree?

The other half of fibre became a proper 2ply. But I'll tell you about it next time!
Jest tego niewiele, bo nieco ponad 34 metry. Ale myślę, że ładnie będzie wyglądać wrobione pojedynczym rzędem w ściągacz, mankiet, kołnierz, albo jako wykończenie torebki. A wy, jakie macie pomysły?

Z drugiej połowy czesanki zrobiłam normalną 2ply. Ale o tym następnym razem.

Monday, January 18, 2010

Zielone wróżki.

Today, for a change, not about knitting or crochet. Today is all about spinning yarn. Green yarn. Very green. See for yourselves:
Dziś dla odmiany nie będzie o drutach ani szydełku. Będzie o przędzeniu, a ściślej, o wynikach przędzenia w postaci włóczki. Zielonej. A nawet bardzo zielonej. Sami zresztą zobaczcie:



See? Told you. The fibre came from lovely Cloudlover, whom I can not recommend enough. Great quality fibre, gorgeous colours and good value for money.

As far as the fobre contant, this is 4.6oz of pure merino wool, which is one of my favourite to work with. The fibres are long enough for beginners and also allow to spin thinly. And the finished yarn is not itchy but lovely soft and fluffy.

Apart from the colour itself, I really liked the name of this one - Absinthe. Don't know how many of you ever had anything to do with this alcohol, but the legend goes that once you drink it, you see the green fairies ;o) and I will not comment on the side effects ;o)

But back to the yarn. I managed to get over 600 meters of 2ply. I still have to do the proper measurements, but it looks like a light sock weight to me. Should be enough for a decent size shawl!

And speaking of measurements. Look below for useful spinning tools: The spinner control card and WPI meeasuring card.
I co? Nie mówiłam, że bardzo zielona? Czesanka pochodzi od Cloudlover, którą serdecznie polecam wszystkim zainteresowanym zakupem dobrej jakości włókien w pięknych barwach.
Jeśli chodzi o skład włókien, to jest to jakieś 100g czystej wełny merino, którą bardzo lubię prząść ze względu na długość włókien (są dość długie, dlatego łatwe do skręcania w cienkie nici --> idealne dla początkujących <--) i puszystość ukręconej włóczki.

zdjęcie od Cloudlover

Poza kolorem spodobała mi się nazwa, która idealnie pasuje do soczystych zieleni - Absynt. Nie wiem ile z was miało do czynienia z tym alkoholem, ale legenda głosi, że po wypiciu absyntu, widzi się zielone wróżki. O skutkach ubocznych picia tego trunku nie będę pisać ;o)

Ale wracając do tematu włóczki. Wyszło mi ponad 600 metrów, 2ply. Ciągle jeszcze muszę ją dokładnie zmierzyć i sprawdzić wpi, ale wyglada na to że metrażowo wystarczy na spory szal. A grubość nici (na oko) przypomina włóczki na skarpetki.

A propos WPI, dla wszystkich kręcących mam kilka przydatnych narzędzi: karty kontroli grubości nici i prosty sposób mierzenia wpi.

Karta kontroli jest super przydatna, jeśli np. chcemy uprząść cieńką nić 2ply, powiedzmy na szal. Patrzymy na ściągę, gdzie mamy pozaznaczane różnej grubości kreski. Wybieramy czarną kreskę, która będzie odpowiadać grubości skończonej włóczki. Powiedzmy, że chcemy żeby nasza gotowa włóczka była taka jak szósta kreska od dołu (z numerem 30). Jeśli chcemy żeby była ona 2ply, to każdy singiel powinien być grubości kreski z numerem 60 [grubość końcowa x numer pojedynczych nici]*. Jeśli np chcemy mieć 3ply o grubości 10 (3 krecha od góry) to każdy singiel powinien być grubości 30 itd.

* Jak pewnie zauważycie, na samej karcie napisane jest, że dla 2ply grubość singli powinna być 1,5x grubości końcowej, a dla 3ply - około 2x. Z doświadczenia wiem, że prawda leży po środku więc dla ułatwienia sobie życia używam pierwszego równania.

Kartę najlepiej wydrukować, tak żeby zaznaczony na niej odcinek 1 cala (1 inch) był równy 2,5cm, złożyć na pół i zalaminować. Można zrobić dziurkaczem otwór w rogu (tam gdzie kółeczko) i powiesić kartę na kołowrotku. Wtedy, w każdej chwili można będzie przyłożyć przędzoną nić do karty i sprawdzić czy ma odpowiednią grubość.

WPI tool, pozwala nam określić ile skrętów przypada na cal włóczki. Im więcej skrętów, tym mniejszy metraż otrzymuje się ze 100g czesanki, ale sama włóczka jest bardziej sprężysta. Żeby zmierzyć wpi, należy przyłożyć naszą nić do kreski oznaczonej jako "0 stopni" i porównać układ włókien do skali.

Kartę należy wydrukować z białym i czarnym tłem, złożyć na pół i zalaminować. W dolnej części karty można również sprawdzać grubość nici (tak jak na karcie kontroli opisanej powyżej).

Wednesday, January 13, 2010

Falbaniaste...

I saw these cute neckwarmer and mittens on Ravelry and thought they'd sell well on craft fairs. I researched the yarn and placed an order. Few days later, the post man rand the door bell and I got these:

Wypatrzyłam kiedyś na ravelry ten ocieplacz i mitenki, i pomyślałam, że takie falbankowe cudeńko może się dobrze sprzedawać na świątecznych marketach. Poszperałam w sklepach oferujących takie nietypowe falbankowe włóczki i złożyłam zamówienie. Kilka dni później, do drzwi zadzwonił listonosz z paczuszką.


Tape yarn is unusual to work with. A great tutorial can be found in this pattern.
And guess what? The ruffles were one of the first things I sold! I wish I had made more of these!

Falbankowa włóczka, to tak naprawdę taśma, którą wrabia się w robótkę. I wiecie co? Falbaniasty komplet to jedna z pierwszych rzeczy, jakie sprzedałam na markecie! Szkoda, że nie zrobiłam ich więcej!

Pattern: Knitted Neckwarmer and Wristwarmers (Rav link)
Yarn: White acrylic DK and ICE yarns, Frills
Needles: 4.5mm

Wzór: Knitted Neckwarmer and Wristwarmers (Rav link)
Włóczka: White acrylic DK and ICE yarns, Frills
Druty: 4.5mm

Tuesday, January 12, 2010

Kalisz made candy and a project catch up #1

Po pierwsze: Kalisz made candy.
Firstly: Sweet flower bag for grabs at Kalisz made.

Po drugie: Jak pewnie niektórzy z was zauważyli, we wczorajszym podsumowaniu pojawiły się rzeczy, o których nie pisnęłam ani słowa. Dziś zaczynam nadrabiać. Zacznijmy od różowej chusty. Wzór wygląda na bardziej skomplikowany, niż jest w rzeczywistości. Tak naprawdę, to co 4 rządek wymaga koncentracji (i to nie przesadnej, jak już się załapie o co chodzi) a nastepne 3 rządki można robić z zamkniętymi oczami. Wszystko byłoby piękne, gdyby nie kolor włóczki. Kupiłam tą Lunę w zamotane.pl wiedząc, że będzie raczej ostrym różem. Ale neonowego sie nie spodziewałam! Zakładałam okulary przeciwsłoneczne dziergając tą włóczką. Sama Luna jest całkiem przyjemna w robocie, nie rozdwaja się, nie rwie, ładnie blokuje... Tylko ten kolor, ten kolor! Plan A przewidywał powiększenie chusty, wykorzystując cały metraż włóczki, ale nie dałam rady. Plan B, wcielony w życie, trzymał się oryginalnego opisu i zakończenie chusty po 9 powtórzeniach wzoru. Lekkie blokowanie i voila!

Secondly: As some of yo have noticed in yesterday's summary, there were few projects I have not even mentioned before. Today is the time to catch up. Let's start with the pink shawl, shall we? The pattern looks more complicated than it really is, really! In fairness you only have to pay attention every 4th row, knitting (or purling) the other 3 rows. All was great but for the yarn colour! I'd bought the Luna yarn at zamotane.pl, knowing that this pink would be somewhat vivid. But did not expect neon bright! I had to wear sun glasses working with it ;o) Luna itself is a delight to work with, does not split, does not break, does not leak colour and blocks nicely... Did I mention it's cheap?!? But that colour, that colour... Plan A had it that I keep knitting a larger shawl, until I run of yarn. However, I just got sick of the neon pink, so I ended up following the pattern and finished the shawl as in the oryginal description, after 9 chart repeats. After light blocking, this was born:


Pattern: Feather Duster by Susan Lawrence
Yarn: Madame Tricote Luna
Needles: 4.0 mm

Wzór: Feather Duster by Susan Lawrence
Włóczka: Madame Tricote Luna
Druty: 4.0 mm

Monday, January 11, 2010

Podsumowanie 2009

Dziś wreszcie rozliczam się z ubiegłym rokiem. Zebrałam dla Was (i dla siebie) wszystkie projekty zakończone w 2009:
Today, finally, I want to sum up the knitting (but not just) of 2009:

1.FayFay; 2. Morning Surf Scarf; 3. Thermis; 4. Aviatrix;
5. Kicking baby bag; 6. Simple socks; 7. Wzorzyste skarpetki

8. Warm up; 9. Crochet flowers; 10. Wine; 11. Fire; 12.April storm cloud;
13. Green tunic; 14. bán-dearg; 15. Luna moth Shawl; 16. The tail of swallowtail;17. Needlefelted Rose brooch;
18. Fountain pen shawl; 19. Lejdis; 20. Aeolian; 21.Eliina; 22.Wedding stole#1;
23. Spinning wheel bag; 24. Springish; 25. Shetland shorty; 26. Wedding stole#2; 27. Flower power;
28. Wedding stole #3; 29. Wisp; 30. Marinere; 31.Pink'n'blue Swallowtail; 32. Blue swallowtail.


33. Multnomah; 34. yet another swallowtail; 35. The burren shawl; 36. Wham-bam!; 37. Hot pink;
38. Ruffles, ruffles; 39. Ruffles, ruffles; 40. 4Neck and hands; 41. 4Neck and hands; 42. Fallen leaf scarfette.

I nieco z serii kołowrotkowej:
And some spinning:

1. Clotted Sky; 2. Tour de Fleece- Pink Jersey; 3. Tour de Fleece- Brown Jersey;
4. Tour de Fleece - Hot rod; 5. Lagoon; 6. Golden Mantled Ground Squirrel.

Całkiem nieźle, 42 ukończone projekty (głównie chusty i szaliki), ale słabizna w przędzeniu!
W tym roku zdecydowanie chce więcej prząść. Rok 2010 ogłaszam zatem rokiem kręcenia włóczek!


Not too bad, 42 finished projects, mostly shawls, but only 6 spinning projects ;o/
This year I want to spin more. Hereby I pronounce the year 2010, a year of yarn spinning!

Sunday, January 10, 2010

18 finał WOŚP


Już po raz osiemnasty gra Wielka Orkiestra. Ja już do puchy wrzuciłam, a Ty?

The Great Orchestra of Christmas Charity plays for the 18th time. This year, for children with cancer.

You can read about it here.

I've donated money, did you?

Saturday, January 9, 2010

A za oknem ...

... zima. I nawet śnieżek leniwie leci z nieba ;o) <3

And on the other side of the window... winter. And even some lazy flakes of snow falling from the sky ;o) <3

Thursday, January 7, 2010

Oh, hello Blog!


Hope everyone had a great Christmas and New Year's celebration. I sure did! It's becoming a tradition in 2knitornot2knit headquarters that we pack up our suitcases and take a air plane to some warm countries. This year we flew to Arrecife in Lanzarote and spend a wonderful week in Puerto del Carmen. Escaping the frozen Ireland, we spent a week in temperature in the mid to high twenties Centigrade. Awww..... lovely... We're not the usual tourist type, that spends all day, every day, at the pool frying in the sun. We like to see all the island has to offer, which means that basically we leave the hotel room soon after breakfast (which we had everyday in the terrace) and not to come back until after dinner, when we usually drink a bottle of wine and collapse on the beds (from exhaustion, of course /wink/). This year however there was no knitting during holidays. Not a single stitch. But worry not, all is back to normal and the needles are on the move again. I am also getting ready to put the spinning wheel in motion as soon as I finish the urgent long overdue project.

Mam nadzieję, że wszystkim udały się nie tylko święta ale i Sylwester. Ja na pewno okres świąteczno-noworocznyzaliczam do udanych ;o)
To już taka mała tradycja, w kwaterze głównej 2knitornot2knit, że w czasie świąt pakujemy walizki i wyjeżdżamy w podróż do ciepłych (choć niekoniecznie) krajów. Podobnie jak rok temu, w tym roku zaniosło na na Kanary. Tydzień w Puerto del Carmen na wyspie Lanzarote był wspaniały!
Uciekaliśmy z Irlandii zaatakowanej przez zimę 50-cio lecia, na wyspę, gdzie temeratura waha się w granicach 25 stopni. Ahh... cudnie. I żeby było jasne, nie jesteśmy typowymi turystami z wysp, którzy spędzają cały urlop prażąc się na leżakach przy hotelowym basenie. Bynajmniej, zdecydowanie wolimy pozwiedzać wszystko co dana okolica ma do zaoferowania. I tak wyruszamy z hotelu tuż po śniadaniu (które każdego dnia jedliśmy na słonecznym tarasie), a wracamy dopiero po kolacji. Zazwyczaj wtedy obalamy butelkę wina i padamy na wyra (z wycieńczenia, ma sie rozumieć /heh/). W tym roku była jednak jedna nowość. Nie przerobiłam ani jednego oczka. Ani jednego. Nic. Zero. Ale nie martwcie się, wszystko wróciło już do normy i druty są ponownie w ruchu. Na dodatek, jak tylko uporam się z zaległymi projektami, mam zamiar puścic kołowrotek w ruch.