Wednesday, November 4, 2009

Dostałam znaczek ;o)


Dziękuję Rene za przyznanie mi pięknego wyróżnienia. Przekazuję wszystkim, którzy zaglądają do mnie i zostawiają komentarze ;o)


My blog got a stamp! Thanks Rene! I forward it to everyone who visits my blog and leaves a comment ;o)

In response to some of your comments from previous post: The crappy pictures really don't do the shawl justice. The colour is less green (which only follows the teal blue). There are 2 shades of grey and I think the darker one was, probably due to poor lighting, recognised as dark green... Ugh, look at the photos below, which I took seconds ago taking advantage of a rare moment of sunlight! The colours are much more realistic there!

W odpowiedzi na wasze komentarze. Rene, porównałam kolory chusty w oryginale z tymi ze zdjęć i złapałam się za głowę. Chusta wcale nie jest taka zielona. Wygląda na to, że w robiąc zdjęcia w egipskich ciemnościach mój aparat wziął grafitowy kolor za butelkową zieleń. Ech... Ale, ale właśnie wyszło słoneczko, lecę więc po aparat i spróbuje jeszcze raz! Na zimę i śnieg nie mam co liczyć tu na wyspie . Mam więc tylko najdzieję, że nie będę tym razem, jak Dagmara na balkonie, mordować się ze zbyt mocnym słońcem. O ile zakład że za 5 minut spadnie deszcz?



Monday, November 2, 2009

Welcome to The Burren


A couple of weeks ago I purchased a single skein of Noro Kureyon sock yarn in LolaRose. Noro yarn and have been good friends for a while now, as you may have noticed. Yes, it's expensive, yes, it feels a bit like a plastic rope, yes, it has at least one knot per skein... but the colours... the colours!.... they make up for everything ;o)

I do not know why exactly I got attracted to this greyish skein sitting there surrounded by other, much more eye catching, colourful ones. Maybe because it was so... plain. Or maybe because it instantly reminded me of The Burren. They grey limestone, green moss and the teal blue sky on a sunny day. I then looked for a simple pattern that would best resemble The Burren landscape, mainly flatland with few shy hills here and there. This is how The Burren Shawl was born. Excuse the poof photo quality, the rain has been pouring all day and the daylight is something we all can only dream of these days. Gotta love November in Ireland ;o/

Post bez polskich znakow - komp w pracy nie zna jezykow obcych;o/

Kilka tygodni temu nabylam w LolaRose pojedynczy motek Noro Kureyon Sock. Jak juz pewnie zauwazyliscie, ta wloczka i ja zaprzyjaznilysmy sie juz jakis czas temu. Owszem, jest dosc droga, owszem, w dotyku przypomina plastikowy sznurek, owszem, w kazdym motku jest przynajmniej jeden wezel.... ale te kolory... te kolory!.... rekompensuja wszystko ;o)


Nie wiem dlaczego sposrod wielu kolorowych motkow wybralam wlasnie ten, szary, nijaki. Moze wlasnie dlatego, ze sie wyroznial. Ze byl taki.... zwyczajny. Moze dlatego, ze od razu skojarzyl mi sie z The Burren. Z szarymi skalami wapiennymi, zielonym mchem i blekitnym niebem w sloneczny dzien. Pozniej oczywiscie zaczelo sie poszukiwanie odpowiedniego wzoru, ktory przypominalby krajobraz The Burren. Znalazlam Feather and Fan comfort shawl (ktory jakis czas temu zrobila Brahdelt). Wybaczcie kiepskie zdjecia. Deszcz leje sie z nieba wiadrami, swiatla dziennego brak. Czuje sie jak kret pograzony w ciemnosciach ;o/ Ech, listopad w Irlandii ;o/
Pattern: Feather and Fan Comfort Shawl
Yarn: Noro Kureyon Sock in s150d, 1 skein
Needles: 4mm circular


Wzor: Feather and Fan Comfort Shawl
Wloczka: Noro Kureyon Sock w kolorze s150d, 1 motek

Druty: 4mm na zylce

BTW, did any of you attend the RDS show? How was it? Have you seen my shawls displayed in LolaRose booth?

Wednesday, October 14, 2009

Marinière aka Kolczuga

Another simple yet effective project, long finished and never blogged about.

I fist saw it on Brahdelt blog and knew I want one for myself.

The yarn is a ColourMart Lambswool/Silk 2/4NM Heavy DK Weight (3 skeins = 1230.0 yards or 1124.7m) in ecru. Sweater knitted using 3.5mm needles adding stitches to compensate for the smaller gauge. Finished off with the wrong side of pearl buttons (which I like better than the silvery shiny side).

I love it and wear it quite often with a green, red or blue long sleeved top underneath ;o)



Kolejna robótka dawno skończona a nigdy porządnie nie wspomniana. Kolejna prosta a efektowna konstrukcja. Sweterek zobaczyłam pierwszy raz u Brahdelt. I od razu powędrował do kolejki. Kolczuga powstała z mieszanki owczej wełny i jedwabiu (z ColourMart). Zaczęłam robótkę na 4mm drutach, ale wyszła zbyt rozlazła. Sprułam i zmniejszyłam rozmiar drutów do 3,5mm i wszystko od razu wyglądało lepiej ;o) Nabrałam tylko więcej oczek żeby zrekompensować mniejszą próbkę. Reszta poszła gładko, bo wzór (choć po francusku) jest super prosty. Wykończyłam kolczugę perłowymi guzikami (przyszytymi na lewą stronę, bo ta bardziej podobała mi się od srebrnej, perłowej masy). Sweterek noszę często, w odróżnieniu od niektórych wcześniej zrobionych swetrów. Zrobiłabym jeszcze jeden, może ściegiem gładkim i z wywijanymi rękawami.... hmmmm.....

Tuesday, October 13, 2009

Wisp aka szapotur

Some time ago I made this little scarf. The pattern is ingenious, scarf can easily be transformed into a poncho or even a hood! All you need is 220m of lace yarn (I used Rowan Kidsilk Haze) and five buttons.

Jakiś czas temu zrobiłam ten leciutki szaliczek. I na śmierć zapomniałam o nim napisać. Wzór jest super prosty a szaliczek można w 3 sekundy przerobic na ponczo albo kaptur. Takie 3 w 1. Genialne. Wystarczy mieć pod ręką 220 metrów cienkiej włóczki (u mnie Rowan Kidsilk Haze) i pięć guzików. Kilka godzin dziubania i ma się sza-po-tur (szal-ponczo-kaptur).

Monday, October 12, 2009

Factory / Fabryka

My craft studio turned into a little neckwarmers' factory. I just can not stop making these. The pattern is super easy. It's a simple garter stitch rectangle. In a chunky yarn. Knitted with BIG, BIG needles. Instant gratification. Perfect!

Moja pracownia na poddaszu zamieniła się ostatnio w małą fabrykę otulaczy. Przepis na nie jest super prosty, bo to zwykłe prostokąty, zrobione ściegiem francuskim. Do tego gruba włóczka, grubaśne druty a robótki przybywa w oczach. Idealnie!

To answer few of the comments:
Wend - The Swallowtail shawls were all knitted using Noro Kureyon Sock yarn, on 4mm needles. With no modifications to the main pattern. I may have knitted more repeats of the final (border) chart to use the whole skein of yarn. Then I gave the shawls a good blocking to open the lace. Blocking lace is magic!

W odpowiedzi na niektóre komentarze:
magi66 - Brzegi robótki zrobione ściegiem gładkim będą się zawijać do środka. Ten typ tak ma i już. Blokowanie troche pomaga, ale żeby mieć pewność, że brzegi nie będą się rolować, najlepiej przerabiać 2-3 oczka brzegowe ściegiem francuskim.
My hand has healed well. Thanks for all the good wishes ;o)

Rączka zagoiła mi się ładnie. Dziękuję za wszystkie życzenia powrotu do formy ;o)

Thursday, October 8, 2009

ETSY Ireland meeting

The first ETSY ireland meeting in Galway will take place on Saturday, the 10th. Sorry for such a short notice, but I'm internet-less at work ;o/

Anyways, hope you can make it and we'll finally meet in person ;)
Here's a little map, to help you find the place:


the pub is now called KELLY's. It's opposite school and a stone throw from the Galway market.

Remember to bring some of your lovely handmade stuff.

See you at 2 o'clock!

Thursday, October 1, 2009

Featured all month long!

All October, my blanket will apear on the front page of Ravelry's PATTERNS ! Yay! Thank you Jess and Mary-Heather!

Przez cały Październik mój kocyk będzie pokazywał się na stronie Ravelry ze wzorami! Dziękuję pięknie Jess i Mary-Heather za wyróżnienie!
My hand is healing nicely. The stitches were removed today. Also today was my first day back at work. Still have to sign the contract but looks like I'll be back in the lab for 3 months.

I'm slowly picking up needles again. I am trying to get a table at the Christmas markets in Galway and thus need to stock up a bit. I have cute chunky cowls and some shawls to keep your necks worm. There's also some lovely handspun yarn. But there'll be more!

Ręka ładnie się goi. Dziś pozbyłam się szwu. Dziś też był mój pierwszy dzień spowrotem w laboratorium. Ciągle jeszcze muszę podpisać umowę, ale wygląda na to, że do końca roku mam co robić.

Powoli podnoszę druty i przerabiam proste oczka. Złożyłam podanie o stolik na kiermaszu świątecznym, teraz (nie)cierpliwie czekam na odpowiedź. Jeśli dostanę stolik, to trzeba będzie trochę "towaru" zmagazynować. Mam kilka grubych kołnierzy, kilka szali i ukręconej włóczki. Ale trzeba będzie pomyśleć o jakimś akcencie światecznym. Hmm...

Pięknie dziękuję Laurze i Kocurkowi za przyznanie mi wyróżnień (pięknie się prezentują w kolumnie po prawej), które ja przekazuje wam wszystkim. Bo każdego dnia mnie zaskakujecie, inspirujecie, rozśmieszacie, pocieszacie i dajecie do myślenia!


Last but not least:
The ETSY crafters from the West half of Ireland are welcome to join the first meeting.
The West of Ireland is finally mobilising.

The first group meeting will be held in Galway on the 10th of October (Saturday, between 2 and 4 o'clock in former Living Room, 5 Bridge Street) OR 15th of October (Thursday, between 7 and 9 o'clock in Feanor Crafts shop, 180 Bohemore Road).

You get to chose which day suits you better! And I'll let you know as soon as we agree on one day.

This meeting is mainly for crafters based west of Athlone, but everyone else is welcome too! I always say, the more, the merrier :)
Bring a sample (or few) of your favourite (best selling) items to show off!

Hope to see you all soon!

Jagienka

Friday, September 25, 2009

Niech żyje zręczność!



Ech, co za tydzień... Drogim rodzicom od razu tłumaczę, że poza ciężkim przypadkiem głupoty, nic mi nie dolega :)

W poniedziałek padłam ofiarą przeziębienia. Mój organizm najwyraźniej poczuł że po stresach ostatnich miesięcy musi dać na luz... w związku z czym jakaś zakichana bakteria się przypałętała a ja padłam jak mucha. Dwa dni z wyra nie wyłaziłam. Faszerowałam się pigułkami, mlekiem z czosnkiem i miodem i tym podobnymi przysmakami. A złoty medal na olimpiadzie, w kategorii ilości zużytych chusteczek higienicznych, miałabym w kieszeni :( zapełniłam cały kosz, aż się bałam, że mi kichawa odpadnie i będą mnie przezywać Micheal Jackson. Jeden plus z tego całego chorowania, to masa czasu na dzierganie! W ekspresowym tempie machnęłam zamówionego Swallowtaila.



A dziś, korzystając z pogody, postanowiłam powalczyć w ogródku z chwastami i makabrycznie przerośniętym bluszczem. Taaa... i powiem tylko tyle: to nie był najlepszy pomysł, bo jakimś cudem udało mi się pochlastać lewą rękę co skończyło się założeniem jednego szwu i zastrzykiem p.tężcowym w moją, i tak już obolałą od leżenia w wyrze, szanowną rzyć. Najgorsze jest to, że teraz nie mam jak na drutach robić, bo nie powinnam za bardzo ruszać łapą, żeby się wszystko ładnie zagoiło. Ech, niech żyje zręczność! Zachciało mi się pięknego ogrodu....
Jak to dobrze, że udało mi się skończyć szal!



Sorry, today in Polish only. I hurt my left arm and find it horrible to type using just one hand.

Monday, September 21, 2009

Somewhere over the rainbow ...

I received 3 skeins of Noro Kureyon Sock yarn from my co-workers, who knows I'm crazy about knitting. Two of the colourways were familiar - green/pink and blue/violet. One was new to me. And looked very, very colourful. I didn't think it would work in a lace project but decided to give it a try with simple triangular shawl pattern. I found Multnomah on Ravelry and few days later I had a shawl ready:

W prezencie po obrinie dostałam 3 motki Noro Kureyon. Dwa kolory znałam już wcześniej (powstały z nich oczywiście Swallowtaile) ale trzeci był dla mnie nowy. I bardzo, badzo kolorowy. Na tyle kolorowy, że jakikolwiek skomplikowany ażur zgubił by się w tęczy barw. Ale prosty wzór, z minimalną ilością dziur mógłby się udać. Poszperałam w ravelry i znalazłam Multnomah. Kilka dni później miałam gotowy szal:




I used a single skein of Noro (420m) and knitted the shawl on 4mm needles.
Now, back to Swallowtail - I got a request for a green one. Told you it'll be a short break from the pattern ;o)


Podobnie jak w przypadku Swallotail, zużyłam jeden motek (jakieś 420 metrów) włóczki i dziergałam na 4mm drutach.
Teraz wracam do Swallowtail, bo zostałam poproszona o zrobienie jeszcze jednego w zieleni/różu.
Mówiłam wam, że przerwa od swallowtail bedzie krótka. Ale nawet ja nie podejrzewałam, że aż tak krótka... ;o)

Thursday, September 17, 2009

The last of the Swallowtails (at least for a wee while)


This time in darker blue and violet shades.




Tym razem w ciemnych błękitach i fioletach.