Thursday, January 20, 2011

Wielkie pranie. Fleece processing - Part 1


 Some time ago I was given several bags of sheep and alpaca fleece. Now, the time has come to wash, comb and spin them into yarn (and hopefully knit into something too!).

I started with the sheep fleece. I just admit I have no idea which breed of sheep is the fleece from. I have a suspicion it may be Suffolk (black heads and legs, running all over Connemara??) but it may as well be some other breed. 
I selected few locks to have a look at the fibre and measured it to be on average about 8cm (~3") long, with a lot of crimp, which makes it very "stretchy".

 Jakiś czas temu dostałam w swoje ręce kilka worków runa. Dwa worki runa owczego i 2 ze strzyżenia alpak. Dojrzewaly sobie w szopie aż wreszcie przyszedł czas się za nie zabrać, wyprać, wyczesać, ukręcić wełnę i może nawet coś z nich udziergać.

Na pierwszy ogień poszła owca. Pojęcia nie mam z jakiego rodzaju owieczek pochodzi to runo, bo trafiło do mnie po łańcuszku i nikt się tak naprawdę na owcach nie zna. Wiem tyle, że biegają po Connemara, mają czarne nóżki i łebki. Po poszperaniu w sieci wydaje mi się, że może to byc suffolk, choć głowy nie dam. Może ktoś z was jest w stanie zidentyfikować delikwenta?
Wyciągnęłam kilka loków żeby przyjrzeć się pojedynczym włoskom. Średnia długość jakieś 8cm, dość karbowane, skręcone w palcach daja bardzo sprężystą nitkę.

The fleece was almost as hard as a rock, after sitting compressed in the bag for several months. I spread it out on the kitchen floor (picture shows the content of a single bag) and divided into smaller sections, so that they fit into my basin and a bucket easily. 

Po kilku miesiącach leżakowania w worku, runo było sprasowane i twarde jak kamień. Wywaliłam wszystko na podłogę w kuchni i rozwinęłam. Na zdjęciu zawartość jednego wora, którą podzieliłam na mniejsze części, mieszczące się w misce i wiadrze.



I mixed very hot (but not boiling) tap water with washing up liquid (later replaced with shampoo or wool care detergent) and emerged the fleece in the soapy bath. Instantly the water colour changed from clear (or milky white, depending on the type of detergent used) to yellowish- brown.

Do prania użyłam bardzo gorącej wody z kranu z dodatkiem sporej ilości płynu do mycia naczyń. Przy praniu późniejszych partii zastąpiłam go nieużywanym szamponem albo specjalnym płynem do prania wełny (z Lidla). Szampon był z dodatkiem jakiś cudownych mieszanek nawilżających (za ciężki na moje włosy) i przyznam szczerze, że wysuszone runo, które potraktowałam tym specyfikiem tez wyszło dość ciężkie i tłustawe.Do przędzenia w sam raz, ale nie wiem jak będzie z farbowaniem albo filcowaniem. Dla bezpieczeństwa polecam więc trzymanie się bardziej tradycyjnych detergentów. Płyny (ten do naczyń i specjalny do wełny) wyprały wełnę bardzo podobnie. w sumie to nie jestem w stanie odróżnić które partie wyprałam w jakim specyfiku.
Ale wracając do samego prania. Bardzo gorąca woda i sporo detergentu mają usunąć lanolinę z włosia. I od razu po zanurzeniu runa w wodzie woda zmieniła kolor z przejrzystej (albo lekko mleczno-białej, w zależności od detergentu) na żółtawo-brązową.



I let the fleece soak for about 20-30 minutes and poured off the dirty,  lanolin saturated water and moved the, much whiter, fleece to a fresh hot water bath. In total I think I rinsed the fleece (after the soapy bath) about 4 times. The water was still a bit cloudy but nothing like the first time.

Moczyłam wszystko jakieś 20-30 minut po czym pozbyłam sie tej żółto-brunatnej breji, a wełnę przełożyłam delikatnie do czystej (gorącej) wody. Ważne żeby starać się używacćwody o zbliżonej temperaturze żeby zapobiec sfilcowaniu wełny, ale nie trzeba stać nad kranem z termometrem, nerwowo kręcąc kurkami. Wystarczy żeby nie przekładać wełny z ciepłej wody do gorącej albo zimnej.
Moje runo wymagało 4 płukań w czystej wodzie żeby usunąć większość lanoliny. Woda po ostatnim płukaniu była jeszcze ciągle mętna, ale to już nic w porównaniu z tym co wylałam z misek przy pierwszym zanurzaniu.



It has to be said that I tried not to disturb the fibers too much to avoid felting them. During the soaks I poke the wool from time to time with a bamboo stick or pushed it all the way to the bottom of the basin with my hands.

Ważne żeby w czasie maczania jak najmniej dotykać wełnę, zwłaszcza jeśli dobrze się filcuje. Jeśli to możliwe to najlepiej w ogóle jej nie dotykać, ale ja, ponieważ używałam małych "naczyń" i sporej ilości wełny, od czasu do czasu dźgałam ją bambusowym kijkiem albo spychałam na dno naczynia rękoma.



After the last rinse I moved the fleece into an old pillow case and let the water drain while I prepared the next batch. Once the pillowcase was filled to about 3/4 of the way I tied a knot securing the opening and placed it in the washing machine. Now this step is great but only do it if your washing machine does not spray cold water while spinning. Some machined do and this will cause the wool to felt, so make sure to check beforehand. You can of course squeeze out the water by hand but the machine does it much better and if you keep your fleece in a  bag letting it should not felt and would dry out in a matter of hours. I let my fleece dry spread on an old duvet cover, close to the radiator (any airy place will work fine). From time to time I flipped it over and moved around until all was dry.

Po ostatnim płukaniu przełożyłam mokrą wełnę do  starej poszewki na poduszkę i odłożyłam na suszarke do naczyń, żeby obciekła. W tym czasie prałam następne partie. Kiedy poszewka napełniła sie tak w 3/4, zawiązałam rogi, żeby jej zawartość nie zapaskudziła mi pralki i włożyłam poduchę do wywirowania. I tu kolejna uwaga. Należy sprawdzić, czy pralka nie spryskuje prania w czasie wirowania zimna wodą. Niektóre tak mają, a to spowoduje sfilcowanie wełny. Wrzucenie wełny w poduszce nie powoduje jej filcowania a odwirowanie bardzo przyspiesza suszenia. Oczywiście można to zrobić ręcznie, ale jeśli się nie boicie, polecam pralkę.
Odwirowana wełna powędrowała na koniec na podłogę przy grzejniku, gdzie rozłożyłam ja dość cienko na starej poszewce od kołdry i od czasu do czasu podrzucałam i obracałam żeby powietrze dochodziło we wszystkie zakamarki. 



If you're worried about moths, the fleece can be placed in the freezer for a couple of days. Cold temperature will kill off any remaining life but you may have to dry the fleece again for a short time as it will get a bit dump.

The first batch of my sheep fleece was washed in 3 soapy baths before I stared rinsing it but as I found out, one soapy bath is sufficient. Some people like to keep a bit of lanolin on the fibres for spinning, some like to spin raw fleece. I'd suggest you try all and stick to the one you like best. 

Jeśli boicie się ataku moli, które mogą gnieździć się w runie, po wypraniu można je włożyc na kilka dni do zamrażarki. Niskie temperatury skutecznie wybija wszelkie, chowajace się tam, życie. Po wyjęciu z zamrażarki wełna może być wilgotna, trzeba ją więc trochę podsuszyć przed zmagazynowaniem albo dalszym obrabianiem.
I jeszcze jedno. Wydawało mi się, że po pierwszym praniu w detergencie nie usunęłam całej lanoliny, dlatego pierwsza (najbardziej eksperymentalna) partia runa przeszła przez 3 fazy kąpieli mydlanych zanim zaczęłam ją płukać. Ale przy następnych robiłam już  pojedyncze pranie w płynie i nie widzę różnicy w "tłustości" wysuszonej wełny. Niektórzy lubią pracować z wełną prosto od owcy, niektórzy piorą ale pozostawiają nieco lanoliny, która ułatwia przędzenie i dodatkowo dba o nasze dłonie. Jeszcze inni lubią pracę z suchą, porządnie odtłuszczona wełną. Najlepiej spróbować wszystkiego i zobaczyć co najbardziej wam odpowiada.

After finishing the sheep fleece I decided to keep going and washed some aplaca. I think (but again can not be sure) that I was given 2 coats of brown alpaca and some white one. Will have to check with Ewa who gave it to me to be sure. This fiber is much less lanolin saturated thus It does not require such a hot bath and less detergent (or a milder one) can be used. In general I used the same procedure to wash alpaca as I did for the sheep fleece, soapy bath and 4 washes, spinning cycle in the washing machine and drying flat in an airy place.

So here it is, my washed fleece (only half of the brown alpaca is shown here), waiting to be carded. 
More about that in part 2.

Po przepraniu owcy, postanowiłam iść za ciosem i uprać tez alpaki. Dwa wory czekoladowej i jeden białej (choc co do tej drugiej to wcale nie jestem pewna czy to alpaka, Ewa poratuj, co to było, pamietasz?). Zdecydowanie mniej lanoliny, więcej kurzu i ogólnie brudu. Samo pranie wyglądało podobnie jak w przypadku owcy, ale woda nie musiała już być taka gorąca i mozna śmiało użyc mniej (albo łagodniejszego) detergentu. Podobnie jak owcę, alpaka też skończyła w wirówce i rozłożona na podłodze właśnie kończy się suszyć.
To tyle jeśli chodzi o pranie. O czesaniu i dalszych planach w części drugiej.


13 comments:

  1. Ale się napracowałaś! Podziwiam. *^v^* (nie mniej, niż powdziwiam za proces przędzenia!)

    ReplyDelete
  2. Ja też jestem pełna podziwu. Toż to ciężka robota. Przędzenie przy tym to sama przyjemność.

    Za to satysfakcja z gotowej włóczki będzie tym większa :)

    ReplyDelete
  3. Ale się narobiłaś! Aż mnie samą boli w krzyżu :)

    Poszperałam u siebie za owieczkami. Jest jeszcze parę możliwości. Może to Clun Forst – włosie mocno i średnio karbowane, niewielki połysk, spora odporność na filcowanie, przeznaczona na coś co w angielskim określane jest jako "midrange garments", a co ja sobie tłumaczę jako dodatki średniego zasięgu ;)
    Może też być Dorset Down, ale one mają czarne łepki tylko do oczu,czarne przednie nóżki, a na tylnych tylko czarne skarpety. Też bez połysku ,odporne na filcowanie i też na midrange. Może być Oxford. Łepek - czarny cały lub do nosa, czarne łapy, bez połysku,wełna mocno karbowana, ale już nie tak bardzo odporna na filcowanie. Przeznaczenie – raczej na dodatki – w zalezności od włosa.
    Jest jeszcze Shropshire, ale ta ma tylko czarne noski i takie nieco dłuższe czarne skarpety na przednich i tylnych łapach. Włos nie jest mocno skręcony,ale runo bez połysku i odporne na filcowanie. Przeznaczenie wełny jak u tych wyżej

    Wszystkie one, podobnie jak Suffolk należą do typu Down and down type Wools, więc w sumie jedna rodzina ;)

    ReplyDelete
  4. Jeśli chodzi o lanoline w runie alpak to jakaś pomyłka,ilość lanoliny u alpak jest możliwa do stwierdzenia jedynie laboratoryjnie czyli można powiedzieć że jej nie ma.Ostrzegamy przed praniem czy płukańem z dodatkiem lanoliny(niekorzystnie wpływa to na właściwości włókna)Najlepiej prać w zwykłych szamponach do włosów, bez dziwnych dodatków.

    ReplyDelete
  5. @Brahdelt, Rene - nie powiem, roboty było na dobre 4 dni. Ale na szczęscie nic super pracochłonnego. Do wiadra na pół godziny, w sam raz czas na kawę, czy szybkie przejrzenie blogów ;)

    @Fanaberia - oj, krzyz to mi ostatnio daje się we znaki. Nawet dzis mój niedoszły mąż zakupił dla mnie specjalna podusię zeby mi plecki odciążyć. Ech, starośc nie radość.
    Wrzuciłam zdjęcie owieczki. Nie z niej dokładnie ściągano wełnę ;) Z takiej samej, ale dużej ;) Basiu, ale z Ciebie detektyw, w trymiga mi tu podsunęłaś kandydatów. Muszę się w okolicy popytać, może którys z mieszczuchów ma rodzinę na wsi i kilka owieczek na wybiegu.

    @Los alpaqueros - to moje pierwsze doświadczenia z alpaką (zresztą z jakimkolwiek runem, jeśli mam byc szczera) więc i wiedza na ich temat niezbyt wielka. Przyjęłam po prostu, że podobnie jak owce jako zwierzeta okryte wełną, alpaki wydzielają lanoline przez gruczoły w skórze. Ale rzeczywiscie w stosunku do owcy to praktycznie nie można jej wymacać (ani wywąchać). Wyprałam alpaczke w delikatnym płynie do wełny i płukałam w samej wodzie. Wyszła ładna. Uff... teraz czeka na swoja kolej do czesania i przędzenia.

    ReplyDelete
  6. Jagienko- aleś się napracowała.
    Ja z mikrą ilości runa miałam problem:)).
    Nie znam się totalnie na rasach owiec , tym bardziej jestem wdzięczna Basi za przekazaną wiedzę.

    No kochana ,będziesz teraz miała co prząść:))).
    Swoją drogą , to czysta satysfakcja z przygotowania runa a potem przemieniania go w piękne wełny.
    Uściski

    ReplyDelete
  7. wow!!! :O you have been busy!!! alot of stages to go through but just think of that wonderful yarn when it is done!!

    ReplyDelete
  8. @Kocurek - masz racje, bedzie co prząść, farbować, eksperymentować i w ogóle. ale gdzie ja to wszystko ma trzymać? W czasie obiadu padło dzis pytanie czy nasz stół kuchenny bedzie jeszcze używany do czegos innego niż magazynowanie wełnianych kulek, heheh

    @Neen - Indeed, busy I was (still am and will be for the next few weeks). This is going to be a long process but hopefully resulting in a heirloom piece at the end.

    ReplyDelete
  9. Ha!
    Nawet nie musiałam jakoś specjalnie szukać. Mam dwie książki o rasach owiec, więc tylko przekartowałam zdjęcia. Taki to ze mnie poszukiwacz :)

    Jestem naprawdę pełna podziwu jak profesjonalnie to zrobiłaś!A jeśli będziesz chciała żeby jakaś część tego runa " wydała" z siebie gładką nitkę, przeciągnij ją przez grzebień i diza.

    ReplyDelete
  10. @Fanaberia - to ja poprosze tytuł tych kniżek, chetnie sama sobie sprawię. Grzebienie i diz pracuja na okrągło od kilku dni (odkad wełna wyschła). Wyprodukowałam juz piramidę wełnianych kulek na pół stołu kuchennego, a mam wrażenie że runa wcale nie ubyło. I paluchy mnie juz zaczynaja bolec od tego ciągnięcia włokien przez diza. Ale zawziełam sie i zrobie wszystko. Raz a dobrze... będę miała święty spokój ... i górę wełny do zabawy ;)))))

    Dziekuję za wszystkie komentarze, jak zwykle wiele sie od was uczę!

    ReplyDelete
  11. Loved this post! Very interesting and informative.

    ReplyDelete
  12. Jagienko, jedna to "Book od Wool", a druga "Plemeno ovcí" i ta chyba nie bardzo Ci się przyda ;)

    ReplyDelete
  13. Hi - Great work! I really envy you that you have the time and space to do this. I have two little kids and they would be rolling in it and I would find clumps all over the house if I tried this. Maybe when they are older. I just wanted to tell you that I use horse chestnuts - conkers, or in Czech "kastany" (sorry, I don't speak Polish ...but maybe the word is similar?) to keep moths out of my wool. They really work, and I have No Idea how or why. Will you dye some of the white wool or or leave it? I would love to see what you spin!

    ReplyDelete