Monday, April 16, 2012

O tym, jak skęcać kable

Nie, nie zapałałam nagłą miłością do elektryki. Nie naoglądałam się też Adama Słodowego. Kręcę kable z... wełny.

Z Jakubowego runa oddzieliłam ciemne kolory (brązy, czernie i szarości) od jasnych (biały z domieszką szarości). Wyczesałam na grzebyku. Zawinęłam w motki. Ukręciłam.

Ale po kolei. O praniu runa pisałam tutaj i tym razem także trzymałam się tego "przepisu". Po wysuszeniu i oddzieleniu kolorów okazało się, że brązy i czernie mają spalone słońcem końcówki. Cienkie, suche i mega-łamliwe. Przy lekkim pociągnięciu odrywał się cały pukiel. Nie było rady, wzięłam nożyczki i obciachałam wszystkie końcówki. Nie było co ryzykować kręcenia wełny, która rwie się przy lada pociągnięciu. 


Czesanie było trochę trudniejsze niż się spodziewałam, bo przystrzyżenie skróciło włókna na tyle, że wyciągane przez dziurkę od guzika (fachowo takie narzędzie z angielska nazywa się diz) pasmo wełny rozpadało się i rwało na krótkie odcinki. Musiałam ciągnąć delikatnie i trzymać ręce dość blisko guzika , a guzik dość blisko zębów grzebyka. Dla niewtajemniczonych, czesanie na grzebyku (ang. hackle) dość fajnie pokazuje ten film (część 1 i część 2). Kamerzysta mógłby siedzieć cicho, jeśli was irytuje, wyłączcie głos. Zdjęcia są na tyle dobre, że nie trzeba do nich komentarza. A tutaj przepis na zrobienie własnego grzebyka (mój widoczny jest na poniższym zdjęciu, przyczepiony do kuchennego kaloryfera).

Combing Jacob fleece

Z wyczesanych pasem ukręciłam 4 szpulki najnormalniejszych na świecie, idealnie skręconych singielków. Kręciłam zgodnie z ruchem wskazówek zegara, bo tak najczęściej kręcę single, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby kręcić w drugą stronę. Ważne żeby single nie miały ani za dużo, ani za mało skrętu. Muszą być zbalansowane. Teraz uważać ;) Z singielków kręci się 2ply (w moim przypadku w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara), które mają dużo za dużo skrętu. Dużo za dużo.
No i w końcu te dwie nitki (2ply) skręca się razem (znowu zgodnie z ruchem wskazówek zegara) tak, żeby zbalansować wełnę. Nie jestem wam w stanie dokładnie tego wytłumaczyć, bo każdy kręci inaczej, każda wełna ma inną ilość skrętów itd itp. Musicie sami chwycić czesanki i popróbować. I chyba tylko i wyłącznie z tego powodu zaliczyłabym tą technikę do zaawansowanych. Nowicjusze nie będą w stanie wyczuć ile skrętu potrzeba aby zniwelować przekręcone 2ply. Żeby zrobić porządną włóczkę kabelkową (ang. cable yarn) trzeba "czuć" wełnę, a to przychodzi z czasem. Więc ćwiczcie, ćwiczcie, ćwiczcie. Moje kolejne też będą lepsze ;)

Multi Cables
Zdjęcie autorstwa  Karen Barnaby
Multi Cables
Zdjęcie autorstwa  Karen Barnaby

Good Earth
Zdjęcie autorstwa adorabubbleknits

cabled yarn - woven
Zdjęcie autorstwa grittypix
delirium SWTencel cable2
Zdjęcie autorstwa jplotnikoff

IMG_4216
Zdjęcie autorstwa 2B AnnaB
Wyszperałam tych kilka fotek z myślą że pomogą wam ze zrozumieniem techniki. A jeśli nie, to może chociaż zainspirują. Na ostatnim zdjęciu powyżej chyba najlepiej widać jak każde z 2ply oplata się wokół drugiego.

Patrząc na powyższe kolorowe sploty moja własna wełna wydaje się mało ekscytująca, bo taka jest szaro-buro-czarna ze sporadycznie występującym białym ;) Jest nierówna, ma guzki i zgrubienia powstałe z pozostałości króciutkich włosków (najczęściej białych, choć i czarne się zdarzały) i niedokładnego wyczesania tych przystrzyżonych przeze mnie (patrz akapit wyżej). Ale mnie się podoba taki rustykalny charakter. Jaka owca, taka wełna. Z charakterem. A co!




Powiem wam, że bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie ta kabelkowa nitka. Fakt, metoda jest czasochłonna,  trzeba ukręcić 4 single, 2 podwójne i dopiero przy 3 przepuszczeniu przez kołowrotek uzyskuje się nić końcową, ale myślę że warto. Z kilku powodów. 
  • Nić jest okrągła w przekroju (w odróznieniu od zwykłych 2ply, które są dość płaskie), puchata i daje świetne możliwości mieszania kolorów (odsyłam do zdjęć).
  • 4 nici skręcone razem dają wełnę silną, odporną na rwanie i przecieranie. Idealną np. na skarpetki. Ale nie tylko. 
  • Włóczki kabelkowe, ze względu na swoją okrągłość nadają się do wzorów warkoczowych i wszelakich tekstur (np. wzór ryżowy).
  • Technikę skręcania dwóch 2ply razem można wykorzystać do uratowania przekręconych nici.
I na koniec garść danych technicznych. Moje single miały grubość (pi razy drzwi) 30, gotowa wełna kabelkowa około 10. Mierzone przy użyciu tej karty (inne przydasie tutaj).
Ile metrów mi wyszło jeszcze nie wiem, bo mi się liczyć nie chciało...

Saturday, April 14, 2012

O tym, że nie tylko krowy i psy są łaciate


Poznajcie Jakuba &Co.:

Jacob Sheep, Nether Heage
Zdjęcie autorstwa Geraldine Curtis
 Według "The Fleece and Fibre Sourcebook" Jakuby hodowano w Anglii od kilku stuleci a w tej chwili należą do tzw. "conservation breed", czyli rzadkich gatunków, objętych programem mającym na celu utrzymanie liczby osobników na poziomie pozwalającym na przetrwanie gatunku.
Owce te najbardziej znane są z wielokolorowego runa i sporej liczby rogów (dorosłe osobniki mogą ich mieć 2, 4 lub 6).

Jacob's Ram
Zdjęcie autorstwa mmcclair

Nie mające wielkiej wartości rynkowej, pstrokate Jakuby trzymano przy domostwach raczej dla ozdoby niż zarobku. Obecnie angielskie Jakuby są znacznie większe od swoich amerykańskich krewnych. Trzymane dla ich mięsa angielskie owce przeszły długą drogę selektywnego rozmnażania, podczas którego krzyżowano je z owcami posiadającymi większą masę ciała i smaczniejsze mięsko.

Loki
Zdjęcie autorstwa geli.flieg
Runo z tej nakrapianej owcy może ważyć pomiędzy 1,4 a 2,7 kg i zawierać łaty białe, brązowe, szare (czasem z angielskiego zwane liliowym (sic!) ) i czarne. Zazwyczaj każdy z kolorów ma inną długość włosa (7,5-18cm). Można je również rozpoznać po dotyku. Najbardziej miękki jest kolor szary, a najbardziej szorstki czarny.
jacob sheep wool fleece locks
Zdjęcie autorstwa TreasureGoddessChic
Kępy runa angielskich Jakubów po wypraniu są dość sztywne, a pojedyncze włoski lekko błyszczące, grube i średnio pokarbowane. Te amerykańskie posiadają runo bardziej miękkie i generalnie lepszej jakości.

Nie ma złotego przepisu na przygotowanie runa z Jakuba do przędzenia. 
Każda owca ma nieco inną długość i grubość wełnianych włókien.I tak jak nie ma dwóch takich samych płatków śniegu, tak i nie ma dwóch tak samo umaszczonych Jakubów. Generalnie, krótsze włoski będzie trzeba wyczesać na gręplarce, dłuższe nadadzą się do czesania na grzebieniach. Indywidualne kolory runa można rozdzielić i ukręcić z osobna, albo łapać jak leci i kręcić włóczki wielokolorowe. Można też na gręplarce zmieszać dwa kolory razem, tworząc całą gamę odcieni szarości i brązów.

Popatrzcie tylko na tego słodziaka:

Jacob Sheep Lamb
Zdjęcie autorstwa fourhornedfarm


A piszę to wszystko dlatego, że właśnie skończyłam prać i kręcić włóczkę z Jakuba:

sheep to yarn

Ale o tym następnym razem!

Saturday, April 7, 2012

Wielkanocnie...

Witam wiosennie i świątecznie!

Wyszperałam dziś na Ravelry kilka wielkanocnych drobiazgów do zrobienia na drutach bądź szydełku: 
  1. Easter Egg Basket autorstwa by Amanda Lilley   
  2. 0-545 Easter bunny egg warmer and egg basket in ”Merino” and ”Kid-Silk” opublikowane przez Drops Design
  3. Easter eggs autorstwa Little Cotton Rabbits
  4. 0-548 Easter chickens in ”Alpaca” and ”Kid-Silk” opublikowane przez DROPS design 
  5. Easter Egg Placemats autorstwa Linda Permann 
  6. Fuzzy Easter Chicks autorstwa Purl Soho
 Smacznego jajka!

Wednesday, February 22, 2012

W biblioteczce prządki...

... znalazła się nowa pozycja.
The Fleece & Fiber sourcebook - Deborah Robson i Carol Ekarius
438 stron o sierściuchach z których kręcimy włóczki. Ogromna ilość informacji na temat ras owiec spotykanych na (prawie) całym świecie. Niestety polskich przedstawicielek zabrakło w tej edycji książki, ale kto wie, może w następnej się znajdą ;) 

Oprócz owiec opisane są kozy i ich krzyżówki, wielbłądy i im podobne (lamy, alpaki), a nawet takie rarytaski jak bizony, psy, koty, konie, króliki i yaki. Jednym słowem encyklopedia chodzącej wełny ;)
Dziś zdążyłam książkę tylko przekartkować, ale jak czas pozwoli, to może pokuszę się o przetłumaczenie opisów najciekawszych z futrzastych zwierzaków.

I aż mnie korci, żeby przetestować wszystkie opisane w niej rodzaje wełny... to dopiero byłby długoterminowy projekt. A jakie wyzwanie!

Tuesday, February 21, 2012

Naleśniczki

Dziś znowu kulinarnie inaczej.
W Irlandii, gdzie pączkowo-faworkowego zwyczaju nie znają, we wtorek przed Środą Popielcową, smaży się i opycha naleśnikami. Te tutajsze przypominają bardziej placki, są mniejsze i grubsze od naszych tradycyjnych naleśniczków, ale są równie smaczne.



A dla tych, co kalorie liczą wyszperałam takie nietuczące, dietetyczne ;)

pancake-stack-treasure-plate by by Deborah Ross
 I jeszcze jedne, na te szczególnie ślinka cieknie ;)
pancakes by SkyMagenta

Thursday, February 16, 2012

Pączka?



Kiedy przejedzą się wam już te prawdziwe, może skusicie się na wełniane. Cieszą oko i mają ZERO kalorii ;)


PS: Wyłączyłam irytujące obrazki do rozszyfrowania podczas wstawiania komentarzy, dajcie znać czy działa. Mnie tam udowadniać nie musicie że nie jesteście automatami ;)

Sunday, February 12, 2012

Jagienkowo buduję

Znowu wpadłam jak śliwka w kompot. Wygląda na to, że konto na szajsbuku mam po to, żeby spędzać godziny nad coraz to nowymi grami. Przez długi okres moich studiów była farma, konie, kury, kaczki i reszta ferajny. Z czasem mi się znudziło, brakowało nowych wyzwań, a klikanie dla samego klikania jakoś przestało mnie bawić. Długo, długo nic mnie nie wciągało. Sporadycznie z ciekawości uruchamiałam inne aplikacje, aby po kilku posiedzeniach stwierdzić że to nie dla mnie. Ale ostatnio uruchomiłam budowę (ciemno)grodu i chyba zagoszczę tam na dłużej.



 Nie muszę więc dodawać, że wszelkie robótki poszły w kąt ;/ Olive dzierga się bardzo powoli. Zostało mi do zrobienia jakieś 1,5 rękawa i delikatne wykończenie (nie ma zszywania ale trzeba będzie przyszyć guziczek i poprawić zbyt luźne oczka pod pachami). Powinnam skończyć niebawem, ale wiecie, budowa i obrona Ciemnogrodu Jagienkowo wymaga poświęceń ;)

Sunday, January 22, 2012

Sylvi

Wreszcie się udało pstryknąć jakieś fotki Sylvi na ludziu. Wybaczcie stan ogródka, wypieliłam grządki w ubiegły weekend, ale szare ściany obrośnięte będą zielenią niestety dopiero za kilka miesięcy. 
Kombinuję jeszcze z zapięciem do Sylvi (w tej chwili używam sporej metalowej klamry) i czekam na guziczki, które właśnie zamówiłam u koleżanki. Poza tym, Sylvi jest gotowa. Nosiłam ją ze dwa razy i dalej wydaje mi się, że jest za krótka ;/  w związku z czym nie wykluczam dorobienia do niej "przedłużki". Wełny nie zostało mi zbyt wiele, ale powinno wystarczyć choć na kilka centymetrów, jeśli okaże się że jednak nie jestem w stanie przekonać się do jej obecnej długości.

Sylvi001

Zaokrąglony kaptur prezentuje sie tak: 
Sylvi002


Sylvi003

Zapięcie: 
Sylvi004

I duży kwiat dodany z przodu:
Sylvi005
 
W międzyczasie zabrałam się za zwyciężczynię plebiscytu na następny projekt: Olvie. Dzierga się powoli ze względu na ogromna ilość oczek na drucie (ponad 400) ale robota idzie gładko. Jeszcze jakieś 5 cm i będę dzielić rękawy. Najlepsze w tym całym wdzianku jest to, że nic nie trzeba zszywać, bo tego robić nie cierpię.

Olive blouse - yoke detail

Olive blouse - begins

Miłego weekendu!


Wednesday, January 11, 2012

Na oko...

...to baba w szpitalu umarła.

Sylvi wyszła za krótka o jakieś 10-15cm ;/

Zszyłam wczoraj boki i rękawy, przymierzyłam (już nie "na oko" ale na grzbiet) i dupa Jasiu... za krótka.... ledwo zakrywa mi cztery litery, a miała być do połowy uda ;/

Ale:
  • Może się naciągnie
  • Może dorobię od dołu pas ściegiem ryżowym
  • Może ją komuś sprezentuję
  • A może po prostu muszę się przekonać do takiej długości...

Jedno jest pewne, pruć nie będę! Masochistką nie jestem, dziękuję bardzo.
Dziś wszywam kwiatki, może w najbliższym czasie uda się machnąć jakieś foto na ludziu, to sami zobaczycie.

Monday, January 9, 2012

Sylvi

Dzis był moj pierwszy dzien w starej pracy, ale na nowym stanowisku. Obowiazki te same, troche wiecej 'wladzy' i zdecydowanie wiecej pieniedzy. Life is grand, jak to mawiaja moi znajomi Irlandczycy ;)

Z frontu robotkowego – skonczylam Sylvi!!! No dobra…skonczylam na 99,9%. Zostalo mi zszycie bokow, rekawow, i przyszycie platkow kwiatow. Na razie Sylvi zostala wyprana i sie suszy.
Mam nadzieje, ze bedzie na mnie pasowac, bo siedzialam nad nia bity tydzien i troche musialam nakombinowac ze wzorem zeby pasowal do mojej niestandardowej wloczki.
 
Ale po kolei:
Z opisow na Ravelry wiedzialam ze nawet z oryginalna wloczka beda problemy z uzyskaniem odpowiedniej ilosci rzedow w probce. Ja na dodatek wzielam do robotki zupelnie inna welne (Kilcarra Aran Tweed), ktora dala mi znacznie mniejsza probke. Zazwyczaj uzycie cienszej/grubszej welny to nie koniec swiata, wystarczy dziergac wedlug opisu na wiekszy/mniejszy rozmiar. Tym razem sprawa sie skomplikowala ze wzgledu na dosc zagmatwany warkocz na plecach.

Zaczelam wiec od najprostszego. Od rekawow. Robi sie je na okraglo, az do pachy, gdzie zaczyna sie raglan. Szlo wiec szybko, dwa dni, dwa rekawy. Przymierzylam na oko i stwierdzilam, ze nawet jesli sie rozciagna troche po praniu to nic, bo lubie takie przydlugawe.
Potem zrobilam przednia lewa czesc. Nabralam oczek na rozmiar L (chcac uzyskac cos pomiedzy S a M). Do monotonnego oczka ryzowego (moss stitch) wrobilam 3 bable, wokol ktorych przyszyte bedzie 5 platkow tworzacych kwiat. Przedluzylam calosc o 16 rzedow [przerabiajac 126 (jak w rozmiarze S) a nie 110 rzedow (jak w rozmiarze L)], zamknelam 4 oczka pod pacha i robilam raglan az na drucie zostalo mi 19 oczek. A poniewaz scieg ryzowy lubi sie rozciagac, wypralam skonczony kawalek zeby zobaczyc o ile ‘urosnie’. Chcialam zeby moja Sylvi siegala mi do plowy uda, a nie do kolana, czy kostek i tak jak nigdy nie robie porzadnych probek, to tym razem mozna powiedziec ze machnelam probke w skali 1:1. I bardzo dobrze, bo sie okazalo ze przod wydluzyl mi sie o dobre 6cm i poszerzyl o jakies 2-3cm. Na szczescie przymierzylam na oko i stwierdzilam, ze bedzie wystrczajaco dlugi. Czy za szeroki? Nie wiem… ale Sylvi z zalozenia ma byc dosc luzna, wiec sie za bardzo nie martwie.
 

Zrobilam druga polowe przodu i zabralam sie za tyl. Tutaj, podobnie jak z przodem, nabralam tyle oczek co dla rozmiaru L i przerabialam schemat jak leci, ignorujac oryginalne wciecie pachy przy rozmiarze L, sledzac raglan z rozmiaru S, po czym przedluzajac nieco ostatni warkocz (powtarzalam ostatnie 2 rzedy dodatkowe 4 razy) az na drutach zostalo mi 26 oczek.

Polaczylam tyl z rekawami i z przodem, i na 76 oczkach zaczelam robic kaptur. Przedluzylam go o jakies 6 rzedow na samej gorze (wydluzajac ‘lodyge’ ostatniego kwiatka) a na koniec zrobilam kilka rzedow skroconych zeby lekko zaokraglic gore. Nie badzo podobal mi sie taki szpiczasty, jak w oryginalnym wzorze i przez chwile sie zastanawialam czy nie zrobic gory calkowicie rzedami skroconymi, tak jak wrabia sie piete w skarpetkach. Ostatecznie stwierdzilam jednak, ze wystaczy mi kilka dodatkowych rzedow na obu stronach kaptura zeby wyelimonowac nieszczesny dziubek. Zamknelam kaptur metoda 3 needle bind off, ktora bardzo lubie przy zamykaniu skarpetek, wypralam calosc i teraz czekam cierpliwie az wyschnie, zebym mogla ja porzadnie pozszywac i obfocic.

Welna z Kilcarra ladnie pecznieje przy praniu, robi sie miekka i mechata (zakupiona pokryta jest warstwa lanoliny, albo podobnego tluszczu uzywanego przy przedzeniu nitek). Musze tylko pamietac zeby nie prac Sylvi w pralce, bo mi sie sfilcuje. 
 

Teraz zastanawiam sie tylko, czy jesliby Sylvi wyszla troche zbyt obszerna, nie podszyc jej jakims cienkim polarkiem, zeby mozna ja bylo nosic jako plaszczyk. No i zostaje jeszcze kwesta guzikow na mankiety i zapiecia z przodu. Kusi mnie zrobienie celtyckiego wezla, ale nie wykluczam klamry.

PS: Wybaczcie brak polskich czcionek, klawiatura w pracy nie jest dostosowana (ale pracuje nad tym). Na dodatek 'pomocny' word zamienia mi wszystkie male 'i' na wielkie i teraz siedze, i  zamieniam je wszystkie ponownie ;/

Thursday, January 5, 2012

Po głowie mi chodzi...

... nowy sweterek. Dziergam co prawda Sylvi (porządny wpis niebawem), ale będąc już prawie na finiszu, zaczynam się rozglądać za nowym wdziankiem.
Mam 4 motki Socks that Rock w pięknym wiosennym kolorze...

Socks That Rock - Jade

1388 metrów w próbce około 28 oczka x 32 rzędy

Włóczka jest lekko cieniowana, w robótce wygląda tak. Chcę zrobić z niej coś luźnego, zwiewnego, z długim rękawem ale niekoniecznie zapinanego od góry do dołu. Ażury, warkocze i tekstury mile widziane, ale bardziej jako detale (na dekolcie, rękawach czy plecach) niż jako podstawa wzoru.
Przejrzałam zakolejkowane wzorki na ravelry, dodałam kilka nowych i mam.... ... dylemat. Który z poniższych sweterków wybrać?

 1. Tea leaves cardigan
  •  Prosty, robiony od góry, bez zszywania z ciekawym dekoltem, w który można wrobić włóczkę własnej roboty.
2. Z warkoczami Dropsa
  •  Ciekawe warkocze, prosta konstrukcja, możliwość dorobienia długiego rękawa.
3. February Lady Swetaer
  •  Kobiecy ażurowy wzorek, robiony w jednym kawałku, rękaw 3/4 do przedłużenia.
4. Mondo Cable Cardi
  •  Fajny warkocz, mozliwośc zrobienia długiego rękawa.
5. Olive
  •  Super luzacki model. Wydaje się swetrem idealnym na każdy dzień. W dekolt można wrobić ręcznie przędzoną włóczkę, robiony od góry w jednym kawałku. Brak rozpięcia.
6.Paulie
  • Rozpinany i prosty w konstrukcji. Dość dopasowany, ale chyba można pokombinować z rozmiarem. Można zrobić w paski, albo nie.

     To który wybrać? Pomóżcie wybrać...

    Tuesday, January 3, 2012

    Szczęśliwego Nowego Roku plus blogowe przemyślenia

    http://designyoutrust.com/2012/01/02/40-really-high-quality-new-year-2012-wallpapers/

    Puk, puk... zagląda tu ktoś jeszcze? 

    Wieki mnie tu nie było. To najdłuższa przerwa w blogowaniu jaką pozwoliłam sobie wziąć, na dodatek  zupełnie nieplanowana. Dziękuję za wszystkie mejle, które dostałam w międzyczasie. Przepraszam, jeśli na jakiś nie odpisałam. Życie się o mnie upomniało. Nie dotknęła mnie ani żadna tragedia ani jakieś wielkie szczęście, po prostu wróciłam do pełnoetatowej pracy ciągnąc przy tym swój wełniany mini-biznes. Moja głowa była gdzie indziej. I czas wolny stał się nagle gatunkiem zagrożonym wyginięciem. Na dodatek okres przedświąteczny bogaty był w kiermasze i jarmarki, warsztaty i takie tam. Na blog, facebook i twitter w dwóch językach nie miałam już ani siły ani weny twórczej. 

    Przyznaję się bez bicia, że prawie nic nie dziergałam ;/ Dokończyłam (z bólem) chustkę, którą zaczęłam jakiś rok temu, ale żaden nowy projekcik nie zainteresował mnie na tyle, żebym się za niego zabrała. Druty leżały odłogiem. Za to kołowrotek furkotał radośnie, zwłaszcza jesienią. Zaprzyjaźniona pasmanteria pochłaniała każdą ilość moich włóczek, kręciłam więc sporo, bo wełenki rozchodziły się jak ciepłe bułeczki. Było tez trochę filcowania, ale o tym jeszcze wam kiedyś opowiem.

    Z nowym rokiem zmieniam, a raczej uporządkowuję swoją obecność w sieci. Postanowiłam utrzymać bloga, choć przez chwilę korciło mnie żeby całkiem go zamknąć. Ale nie. Blog będzie. Z google analytics widzę, że najczęściej odwiedzają go ludziska z Polski. Będzie więc po polsku. Tylko i wyłącznie.
    Za to Facebook i Twitter będą po angielsku bo tam zazwyczaj wrzucam krótkie apdejty, zdanie lub dwa, czasem jakąś fotkę. Może się więc zdarzyć, że od czasu do czasu odeślę was do zdjęć lub linków na FB albo odwrotnie.  Zobaczymy jak to wszystko wyjdzie w praniu.

    Dziś chcę życzyć wam udanego 2012 roku,  
    radości z tego co jest, nadziei na to co przed wami, 
    uśmiechu i pogody ducha na każdy nowy nadchodzący dzień.
    Dziękuję że jesteście i zapraszam ponownie!

    Monday, July 11, 2011

    Connemara latem

    Dziś ostatnia włoczka z cyklu przed-tur de fransowych. I kolejna ciekawa technika. Tym razem AUTOWRAPPING (czyli, w luźnym tłumaczeniu: "swobodne owijanie"). Metoda polega na przędzeniu dowolnego singla (ja użyłam ręcznie wyczesaną wełnę o mieszanym składzie i kolorze) i oplataniu go kolorową nicią.
    Przędzenie zaczynamy od podłączenia nici do wełny, co robimy dokładnie tak jak przy corespinning (zajrzyjcie do video z poprzedniego postu). Po około 15-20cm puszczamy nitkę z rąk, koncentrujac się na przędzeniu singla i pozwalając nici swobodnie oplatać się wokół niego. Przy szybkim pedałowaniu nitka oplatajaca singiel nawijać się będzie w dość sporych odstępach. Przy wolniejszym pedałowaniu, oplatanie będzie częstsze i bardziej nieprzewidywalne. Zachęcam do poeksprymentowania z różnymi typami nici. W tej technice można stosować dowolne nitki, delikatne lureksy, mocne bawełny, włochate, gładkie, matowe, z połyskiem, jednokolorowe i wielobarwne. Do wyboru, do koloru. 

    Today I'm going to show you the last of the pre-TdF handspuns. And another technique - Autowrapping. Again, a simple method which results in an interesting yarn. It starts with a single (any thickness) which you need to join with a thread you want to wrap around it. To see how to best join the thread with your wool go see the video in the previous post. After about 5-8 inches you can let go completely of the thread and focus on spinning your singles. Thread will wrap around your single randomly. The slower you treadle, the more the thread will wrap around your yarn. For this technique you can use any type of thread. It does not matter how strong it is, as the strength of the yarn depends on your single, not the thread itself. So experiment with different textures, materials and colours.
    Below is my thread plied and (partially) autowrapped yarn inspired by a Summer in Connemara photo found somewhere on the web.
    Moja próbka zainspirowana została fotografią, znaleziona gdzies w sieci.
    Connemara latem.
    P6300098

    P6300099

    And the yarn has already been knitted into a funky hat with ear flaps:
    Jak widzicie połączyłam tu Thread plying z Autowrapping, który zostosowałam tylko na połowie włóczki.
    Z gotowej nitki powstała taka czapka:

    P7050187



    Wednesday, July 6, 2011

    Zorza polarna

    W odpowiedzi na pytanie odnośnie włóczki pokazanej w poprzednim poście:
    Jak powstaje falista włóczka? Technika z angielska zwana jest THREAD PLYING (czyli splatanie z nicią). Jest prosta i daje ciekawe efekty.
    Falistą włóczkę robię w 2 etapach. Najpierw przygotowuję nieco przekręconego singla. Specjalnie daje mu za dużo skrętu, bo dzięki temu ładniej się oplata wokół nici w kolejnym etapie przędzenia. Sam singiel może być jednakowej grubości lub cienko-gruby (te daja najbardziej dramatyczny efekt).
    Gotowego sinlgla skręcam z mocną nicią bawełnianą albo jedwabną. Ważne, żeby wybrana przez nas nić była cienka i mocna, gdyż wytrzymałość całej włóczki zależy właśnie od wytrzymałości nici. Nie zalecam szpulek z nićmi do szycia bo łatwo się rwą. Można wybrać nitkę o kolorze zbliżonym do kolorów singla, można zaszaleć i wybrać kolor kontrastujący.
    Cała sztuka polega na tym żeby mocno trzymać nitkę w jednej ręce jednocześnie pozwalając singlowi delikatnie (bez stawiania dodatkowego oporu) oplatać się wokół. Zachęcam do poekserymentowania z kątem, pod jakim trzymacie singla. 45 stopni da włóczke o delikatnych falach, kąt prosty da gęste prawie sprężynki.
    Let's look at the second yarn spun during the pre-Tour de France warm-up. It's a corespun yarn made using a  carded batt. If you're not familiar with the spinning technique, check out the video below.
    Dziś druga wełenka zrobiona w czasie tur de fransowej rozgrzewki. I kolejna ciekawa metoda przędzenia dajaca włóczki z charakterem. Witajcie w krainie CORESPINNIG
    Metoda polega na oplataniu włókien wokół "rdzenia" (ang. core) z komercyjnej nici. Podobnie jak w przypadku falistych włóczek, tutaj tez należy zwrócić szczególną uwagę na to, any bić była mocna.
    Najładniejsze włóczki skręcone metodą corespinning powstaja z batów (wełny wyczesanej na gręplarce bębnowej) zawierających mieszankę rożnych rodzajów włókien i kolorów. Im wiecej tekstury i ciekawych gadżetów, tym lepiej. Powstałe włóczki są singlami o dość charakterystycznych kolorowych poprzecznych pasach. Tradycyjne single, jeśli wykonane z wielokolorowej czesanki będą miały kolorowe pasy odpowiadające nadanemu nitce skrętowi. Im więcej nitkę skręcamy, tym większy kąt nachylenia względem osi nici. W przypadku corespinning powalamy włóknom owijać się wokół rdzenia pod kątem 60-90 stopni. Wiem, ze trudno to sobie wyobrazić, odsyłam was więc do obejrzenia tego filmu:

    Please note the way your thread is joined with wool (0:25min), how to hold your core (0:51min) and how to start spinning your wool around the core (1:46min).

    Nie trzeba rozumiec angielskiego, wystarczą dobre oczy.
    Zwróćcie uwage na to, jak przyłącza się rdzeń (25 sekunda filmu) jak trzymać rdzeń (51 sekunda) i jak zacząć nawijanie wełny na rdzeń (1min 46 sek). Im więcej w trakcie owijania pedałujecie, tym ciaśniejszą włóczke otrzymacie. Powolne pedałowanie pozwala na otrzymanie zwiewnych nitek z wyrazistą teksturą.
    And here's my attempt:
    Oto moja próba:

    P6300079

    P6300091

    Another great thing about the corespinning is that a little fibre goes a long way! Some great corespun yarns cane be found here, here, here, and here.
    I jeszcze jeden plus corespinning. Nawet z niewielkiej ilości czesanki da sie ukręcić sporo włóczki! Dla inspiracji, zajrzyjcie tutaj, tutaj, tutaj i tutaj.

    Tuesday, July 5, 2011

    pre-TdF spinning

    As a part of the warm up for this year's Tour de Fleece I made some 2ply heavy lace weight yarn:
    W ramach rozgrzewki przed tegorocznym Tour de Fleece ukręciłam cienką 2ply:

    P6300126

    P6300124a
    Two skeins, each about 115g (4oz) and just shy of one kilometre in total length, or about 500m each.
    As far as the weight goes, these are a rather heavy lace weights (bloomed a bit during the twist setting) with around 16-18wpi. I'm not sure if I want to sell it or knit a shawl with it (and when?)

    Mam dwa motki, każdy po jakieś 115g i nieco mniej niż kilometr nici w sumie. Jesli chodzi o grubość wełny to klasyfikuje sie jako "lace" z 16-18 wpi.
    Jeszcze nie wiem czy ją sprzedam, czy może zrobię z niej (kiedyś) chustę. Pożyjom uwidim ;)
    P6300105

    I have used the same fibre (superwash merino) in this colourway before, when I made this:
    A teraz ciekawostka.
    Kiedyś już krecilam nitki z tej dokładnie wełny (superwash merino) i tego samego koloru. Wyszły takie:
    Tiramisu14

    It's interesting to see how very different the two yarns are, despite the fact that they both were made from this:
    Zobaczcie jak różne wyszły obie włóczki, choć obie powstały z tej samej czesanki:
    cynamon08


    Watch this space for another pre-TdF yarn!
    Następnym razem pokażę wam kolejną przed wyścigową wełenkę!