Tuesday, July 20, 2010

It is her fault...

Well, I know it's Tuesday already but let me tell you about my weekend. I had a visit from a super talented Kate and Ewa. Kate is a fantastic felt artist. She makes the most beautiful felted scarves I have ever seen. Go check her Flickr photostream and her lovely ETSY shop. It is her fault that I started felting flowers and can not stop making them ;)
 
Wiem, że dziś już wtorek, ale co tam. Opowiam wam dziś o tym co działo się w weekend. Otóż, odwiedziły mnie dwie super utalentowane dziewuchy - Kasia i Ewa. Kasia robi cuda z filcu, najpiekniejsze szaliki i szle jakie widziałam, cudne broszki, korale, bamboszki i milion innych rzeczy. Zajrzyjcie na jej Flickr i do jej sklepiku na ETSY. To jej wina, że zaczęłam filcowac kwiatki i się od nich oderwac nie mogę!

Ewa on the other hand is a spinner with great eye for colour and texture. If only she wasn't that busy with her daytime job, she would have been a super successful business woman/ fibre artist. It is her fault that I want a drum carder and a new Louet wheel to spin bulky art yarn ;)

Ewa z kolei, to współczesna prząśniczka ze świetnym okiem do koloru i tekstury. Gdyby tylko "prawdziwa" praca nie zajmowała jej całych dni, byłaby super prosperującą biznesłoman. I to przez nią marzy mi się drum carder i nowy kołowrotek Louet'a, do przędzenia grubych nietypowych włóczek ;)

Przyjechały takie i w głowie namieszały ;P



Both ladies visited me on Saturday and stayed until Sunday evening. We had loads of fun, spinning, felting, carding, brainstorming about the possible addition to Kate's portfolio. We talked about small business opportunities in Ireland, upcoming craft markets, suppliers, families, life and many other subjects. we drank few bottles of wine, stayed up late, got up early, made a mess in my kitchen and are a tasty late lunch cooked by Ewa.

Pojawily się w sobotni wieczór i zostały do późnego niedzielnego popołudnia. Czas minął nam szybko na przędzeniu, filcowaniu, czesaniu wełny, burzy mozgów na temat tego co Kasia mogłaby dołączyć do swojego portfolio. Porozmawiałyśmy o możliwościach założenia biznesu w Irlandii, nadchodzących kiemraszach i targach, najlepszych źródłach materiałów, trochę o rodzinie i życiu i pewnie jeszcze o milionach innych rzeczy, których teraz nie pamiętam. Wypilyśmy kilka butelek wina, siedziałyśmy do późnych godzin i wstałyśmy wcześnie, przewróciłyśmy kuchnię do góry nogami i zjadłyśmy smakowity obiadek przygotowany przez Ewę.

I got a bag full of dyed mohair, alpaca and some other fibres that names escape me now. And a beautiful handmade spindle! Check it out:

Dostałam wór wełny (farbowanego moheru, naturalnej alpaki i jeszcze coś tam, ale nie pamiętam jak się zwało) i piekne wrzecionko zrobione przez Ewę:



And I carded few test batts that will be listed in my shop soon. I just need to take better pictures of them,  which is more difficult than it seems ;/

Wyczesałam kilka roladek, które chcę niebawem wrzucić na próbę do sklepu. Jak się sprzedadzą, będę kombinować z rozszerzeniem asortymentu. Tylko nad zdjęciami muszę popracować ;/ ugh...

New Tour de France yarn will make an appearance here next time! For now, it's back to spinning!

Następnym razem nowa tur-de-fransowa włóczka. No to wracam do kołowrotka!

7 comments:

  1. Ale miałyście miłe spotkanie :):):)

    ReplyDelete
  2. Thanks very much for such warm introduction! and you know what? your ideas work!

    ReplyDelete
  3. no wlasnie...
    tylko, ze mnie nikt nie chce zwolnic :)
    dlatego zostawiam wam pole do popisu.

    baciki sa naprawde super, sprzedawaj szybko i kupuj kardera!

    to kiedy nastepne spotkanie?

    ReplyDelete
  4. Oh sounds like a perfect weekend :)

    ReplyDelete
  5. Basiu - niestety wełenki juz dawno nie ma, a ja z braku profesjoinalnego sprzętu (w postaci gręplarki) nie miałam okazji wyczesnia większej ilości puchatych wełnianych chmurek do przędzenia. Polecam ETSY.com nie jest tam tanio (zwłaszcza na polską kieszeń, ale myslę że warto!)

    ReplyDelete