Showing posts with label stash. Show all posts
Showing posts with label stash. Show all posts

Monday, July 11, 2011

Connemara latem

Dziś ostatnia włoczka z cyklu przed-tur de fransowych. I kolejna ciekawa technika. Tym razem AUTOWRAPPING (czyli, w luźnym tłumaczeniu: "swobodne owijanie"). Metoda polega na przędzeniu dowolnego singla (ja użyłam ręcznie wyczesaną wełnę o mieszanym składzie i kolorze) i oplataniu go kolorową nicią.
Przędzenie zaczynamy od podłączenia nici do wełny, co robimy dokładnie tak jak przy corespinning (zajrzyjcie do video z poprzedniego postu). Po około 15-20cm puszczamy nitkę z rąk, koncentrujac się na przędzeniu singla i pozwalając nici swobodnie oplatać się wokół niego. Przy szybkim pedałowaniu nitka oplatajaca singiel nawijać się będzie w dość sporych odstępach. Przy wolniejszym pedałowaniu, oplatanie będzie częstsze i bardziej nieprzewidywalne. Zachęcam do poeksprymentowania z różnymi typami nici. W tej technice można stosować dowolne nitki, delikatne lureksy, mocne bawełny, włochate, gładkie, matowe, z połyskiem, jednokolorowe i wielobarwne. Do wyboru, do koloru. 

Today I'm going to show you the last of the pre-TdF handspuns. And another technique - Autowrapping. Again, a simple method which results in an interesting yarn. It starts with a single (any thickness) which you need to join with a thread you want to wrap around it. To see how to best join the thread with your wool go see the video in the previous post. After about 5-8 inches you can let go completely of the thread and focus on spinning your singles. Thread will wrap around your single randomly. The slower you treadle, the more the thread will wrap around your yarn. For this technique you can use any type of thread. It does not matter how strong it is, as the strength of the yarn depends on your single, not the thread itself. So experiment with different textures, materials and colours.
Below is my thread plied and (partially) autowrapped yarn inspired by a Summer in Connemara photo found somewhere on the web.
Moja próbka zainspirowana została TĄ fotografią, znaleziona gdzies w sieci.
Connemara latem.
P6300098

P6300099

And the yarn has already been knitted into a funky hat with ear flaps:
Jak widzicie połączyłam tu Thread plying z Autowrapping, który zostosowałam tylko na połowie włóczki.
Z gotowej nitki powstała taka czapka:

P7050187



Tuesday, October 19, 2010

The sea of green

I know it's been very quiet here lately, and to be frank this is unlikely to change in the nearest future. I am busy getting ready for the craft fairs and find it difficult to keep the blog updated. But I'm not giving up on it and hope that neither will you.

Strasznie tu ostatnio cicho i niestety nic nie wskazuje na to, że sytuacja ta zmieni się w najblizszym czasie. Jestem po uszy zagrzebana w robótkach, przygotowuję się do zblizających się kiermaszy świątecznych i już sił i ochoty nie wystarcza na utrzymywanie regularnych postów na blogu. Nie żebym się poddawała, nie zamierzam zamknąć bloga, będę pisać jeśli tylko będę miała czas i taką potrzebę. Mam nadzieję, że ktoś jeszcze będzie tu zaglądał żeby to przeczytać / zobaczyć ;)

 
 
I've got two new aran weight yarns for you. One was span from World of Wool Calm merino, the second is my hand painted superwash merino in various shades of green with a touch of yellow and white. Both yarns are between 8 and 10 wpi and approx. 454 meters.
Well then... until next time! (hopefully soon)

Ukręciłam ostatnio dwie zielone włóczki na zamówienie. Obie z miękkiej wełny (merynos), obie około 454 metrowe, obie o podobnej grubości 8-10wpi.
Pierwsza jest prawie w jednolitym zielonym kolorze, z delikatnym dodatkiem żółtego. Czesanka zakupiona w World of Wool. 
Druga to moja farbowana superwash (nie filcująca się) wełna merynos w kilku odcieniach zieleni z dodatkiem żółci i białego.
No to do następnego razu (miejmy nadzieję, że nastąpi to niebawem)

Tuesday, September 7, 2010

Fringe

I knew that the question regarding my whereabouts was way too simple although no one actually named the place I saw that bison. But you all guessed that I went to Scotland to Edinburgh, Sterling and Glasgow!

 I met lovely Joasia aka Kocurek while staying in Edinburgh. She's a great knitter and has not so long ago joined the forces of spinners and dyers. Look what gifts she had for me:
Wiedzialam, że zagadka będzie zbyt łatwa,doskonale zgadliście że w sierpniu wywiało mnie na szkockie ziemie, gdzie zwiedziłam Edynburg, Sterling i Glasgow. No a żubra widziałam w Polsce w Wolińskim Parku Narodowym ;)

Wiecie już też że w Edynburgu spotkalam się z Kocurkową Joasią. No to dziś wam pokażę jakimi cudami zostałam przywitana.


Starting from the top left picture we have a pastel colour silk hankie and then another one in much richer, autumn colours. I just love the rusty and gold shades there! Next is the "back" of a hand painted merino rowing she had died especially for me! It is called FRINGE, like the arts festival taking place in Edinburgh every August.
And for dessert I got a handful of Leicester Long Wool locks dyed in dark blue, purples, teal and turquoise. Yum!

W górnym rzędzie od lewej mamy ręcznie farbowane jedwabne chustki w dwóch wersjach kolorystycznych -  lekko pastelowej z delikatnymi błękitami i zielenią i drugą, bardziej intensywną w  barwach. Ta ostatnia pachnie mi już jesienią, ma piękne rudo złote odcienie. Ostatnie zdjęcie w rzędzie pokazuje "zadnią" stronę czesanki, na którą po prostu uwielbiam patrzeć. Muszę z zazdrością przyznać, że Joasia opanowała farbowanie czesanek niemal do perfekcji. Ja ciągle stawiam niepewne kroki w tym temacie. Czesanka nazywa sie FRINGE, tak jak największy festiwal teatralny odbywający się w mieście każdego sierpnia.
Na deser dostałam jeszcze pukiel loków
Leicester Long Wool. Kolory na zdjęciu sa do bani, w rzeczywistości są bardziej turkusowo, zielone.
The few hours we had for chatting went by so quickly and even though we got a bit cold sitting on the bench in a park, we could not part and spent another good half hour talking at the crossroads.
Well, hopefully this was a first but not the last meeting and maybe I'll even manage to get her over the sea to visit me in Ireland!
Joasia jest świetną osobą, bardzo sympatyczną i wesołą. A do tego super skromną! Wspólny czas zleciał nam niesłychanie szybko i choć trochę zmarzłyśmy siedząc na ławce w parku, szkoda było się rozejść w swoje strony i jeszcze dobre pół godziny gawędziłyśmy na rogu ulicy ;)

Mam nadzieję, że to było pierwsze z wielu spotkań. Wypada, że następne u mnie ;) No to czekam ...

Tuesday, April 28, 2009

Od przybytku glowa nie boli (podobno)


Latest additions. Najnowszy przybytek.

Top / Góra:
  • Patons - Misty, Shade/ Odcień: cream 00007, lot/ partia: 1589, 25g ~150m; 70% Mohair, 30% Polyamide; 1 skein /1 motek
  • Inter-fox - Mohair, Shade/ Odcień: 53257, lot/ partia: 868, 50g ~139m; 50% acryl, 25% mohair, 25%wool; 2 skeins /2 motki
Bottom / Dól:
  • Anilux - Sonata, Shade/ Odcień: green, 100g ~294m; 70% cotton, 30% viscose; 4 skeins/4 motki
  • Noro - Kureyon Sock, Shade/ Odcień: s95, lot/ partia: D, 100g 420m; 70% wool, 30% nylon; 1 skein /1 motek
  • Xima - Medusa, Shade/ Odcień: pink, 100g ~300m; 80% cotton, 20% acryl; 1 skein /1 motek
I just LOVE these colours. My next project will be the Swallowtail Shawl. I want one like RunningMommy's (Rav link) (Flickr link and pic below):
Nie moglam się oprzeć tym wiosennym kolorom. Następny projekcik będzie z tej wlóczki. Chcę Swallowtail taki jak zrobila RunningMommy (link na Ravelry i Flickera, plus zdjecie z jej albumu na Flikerze)

I am already finishing someething made of Sonata and will blog about it soon.
A z Sonaty już coś kończę i niebawem o tym napiszę.