Showing posts with label WIP. Show all posts
Showing posts with label WIP. Show all posts

Sunday, January 22, 2012

Sylvi

Wreszcie się udało pstryknąć jakieś fotki Sylvi na ludziu. Wybaczcie stan ogródka, wypieliłam grządki w ubiegły weekend, ale szare ściany obrośnięte będą zielenią niestety dopiero za kilka miesięcy. 
Kombinuję jeszcze z zapięciem do Sylvi (w tej chwili używam sporej metalowej klamry) i czekam na guziczki, które właśnie zamówiłam u koleżanki. Poza tym, Sylvi jest gotowa. Nosiłam ją ze dwa razy i dalej wydaje mi się, że jest za krótka ;/  w związku z czym nie wykluczam dorobienia do niej "przedłużki". Wełny nie zostało mi zbyt wiele, ale powinno wystarczyć choć na kilka centymetrów, jeśli okaże się że jednak nie jestem w stanie przekonać się do jej obecnej długości.

Sylvi001

Zaokrąglony kaptur prezentuje sie tak: 
Sylvi002


Sylvi003

Zapięcie: 
Sylvi004

I duży kwiat dodany z przodu:
Sylvi005
 
W międzyczasie zabrałam się za zwyciężczynię plebiscytu na następny projekt: Olvie. Dzierga się powoli ze względu na ogromna ilość oczek na drucie (ponad 400) ale robota idzie gładko. Jeszcze jakieś 5 cm i będę dzielić rękawy. Najlepsze w tym całym wdzianku jest to, że nic nie trzeba zszywać, bo tego robić nie cierpię.

Olive blouse - yoke detail

Olive blouse - begins

Miłego weekendu!


Tuesday, July 13, 2010

Friday, April 2, 2010

Cocoons and nubs

I once wrote about the technique of spinning cocoons. However, without a picture and/or video to show you how this is done in practice, it was a bit difficult for you to grasp the idea. My latest addition to the craft book library comes to rescue!

Pisałam kiedyś o technice przędzenia kokonów. Niestety bez zdęć czy filmów pokazujących tą technikę w praktyce, ciężko było mi wyjaśnić dokładnie o co chodzi. Dziś, najnowszy dodatek do mojej hobbistycznej biblioteki przychodzi z ratunkiem!

For detailed stepwise description of this technique go back to this post. Alternatively you can visit Amazon.co.uk and purchase this book (as it's worth it):

Po opis słowny odsyłam do starego wpisu. Wsparty schamatem, powinien być łatwiejszy do wyobrażenia. Ewentualnie, można wejść na stronkę Amazon.co.uk (bądź alternatywną) i zakupić daną książeczkę (polecam!):


Some crafting news, I am working on a big spinning project for a fellow Etsian all the way from US.
She dreams of a lace cardigan made of handspun silk. She dyes silk rovings (and does so fantastically!)  which she sells in her shop, but has no time to spin it. So here comes my spinning wheel! I started spinning the first roving (of three). This will take some time to get finished but there's nothing more enjoyable than spinning a beautiful fibre in a gorgeous colours. 

Z frontu robótkowego, druty leżą odłogiem a ja zabieram się za przędzenie na wielką (no, może nie "wielką "ale zdecydowanie "większą") skalę. Przez Etsy, skontaktowała się ze mną osoba z dzikiej Ameryki proponując małą współpracę. Ona sama sprzedaje pięknie farbowane jedwabne warkocze i marzy o ażurowym swetrze zrobionym z ręcznie przędzonego jedwabiu. Ale jak to zwykle bywa, doba nie ma wystarczająco godzin, zwłaszcza kiedy biznas dobrze się kręci a w domu ma się kilkoro dzieci  na głowie i męża na wyjazdach. Przędzenie jedwabiu przypadło więc mi. Potrzebuję jakiś kilometr, idealnie 1200 metrów, 2ply. Przędzenie tego cuda więc trochę potrwa. Ale co tam! Przecież przędę klejnoty!



And finally: Fiołki and Golden Michelle are up in the shop!
I na koniec: Fiołki i Golden Michelle są juz dostępne w moim sklepie!

Monday, March 1, 2010

Fire Flowers aka Ogniste języki

Słoneczko dziś dopisuje, trzeba więc korzystać z okazji. Szybkie blokowanie w ogródku, błyskawiczna sesja zdęciowa i jest:

The sun is shinning today and I need to take advantage of that. A quick blocking in the garden, quicker photo session and here it is:


Fire Flowers aka Ogniste języki.
Yarn/ Włóczka: Yarn Tree House; ~800m  (1,3 skein/motka)
Needles/ Druty: 4,5mm
Size/ Wymiary: 50x190cm
Bez bordiury i tylko 12 powtórzen wzoru, bo zabrakłoby mi włóczki  (!).Jak to się stało, nie mam pojęcia.
Without the planned border and only 12 pattern repeats, as I would have ran out of yarn (!) How did that happen? I have no idea...

A na drutach obecnie:
And on the needles now:

Thursday, February 25, 2010

Zbita z tropu ;/

W trakcie trwania olimpiady miałam w planach zrobić czapkę w dyscyplinie Hat Halfpipe, uprząść włóczkę, w Flying Camel Spin i zrobić ażurowy szal. Ten ostatni miał podejść pod kilka kategorii, Lace Luge, Short Track Shawls and Stash Dance. Miało być piękne, ale jak zwykle coś innego nagle wskoczyło na druty. I to nie byle co. Nie żaden mały projekcik, do skończenia w dzień, o nie! Zabrałam się za narzutę na łóżko. Na wielki, dziergany ze skrawków koc. Na 3 wielkie pasy, setki rzędów i milion oczek do przerobienia. Ech... Jeden pas już mam gotowy. Ten zrobiony jest z kolorowych resztek najróżniejszych włóczek. Następne 2 pasy boczne zrobione będą z jasnej mieszanki akrylu i wełny. 

During the duration of Olympic Games I was planning on knitting a hat for the Hat Halfpipe event, spin a yarn in Flying Camel spin event and knit a lacy stole/shawl in few events: Lace Luge, Short Track Shawls and Stash Dance. I was supposed to be beautiful, but as always something completely unexpected jumped onto my needles. And that something was big. By no means a project one can finish in a day. Oh, no! I casted on for the bed throw. A double bed size one! 3 large panels, hundreds of rows and million of stitches. Ehh... The good news is that the middle panel is ready. Made of scraps of yarn, very colourful random stripes. The bad news is that I have 2 more panels to go.


Biedne ażury, ledwo je napoczęłam. Skusiłam sie wreszcie na Frost Flowersy, znane również jako niedźwiedzie łapki. Robiły je chyba wszystkie znane mi blogowiczki, przyszła i moja kolej. W moim wykonaniu to bardziej kwiaty ogniste niż mrozem malowane. Tak mnie jakoś naszło, pod znicz olimpijski. Niech się pali jak najdłużej, bo mam zrobione dopiero 4 powtórzenia wzoru i całość mi malizną pachnie. Myślę zrobić 15 powtórzeń i zakończyć jakąś prostą bordiurą. Włóczki mam sporo, więc nie powinno mi zabraknąć. Kupiona na eBay, od chińczyków, od kilku wiosen leżała w szafce czekając na swoją kolej. No i się doczekała. To idę dziergać, bo olimpiada już prawie się kończy, a ja z robotą w lesie.

My poor, poor lace... I have barely started it. The pattern of choice is a well known on-line stitch called Frost Flower, amongst Polish bloggers also known as the Bear paws. Every Polish knitter I know had made at least one already. Now it's my turn. Albeit in my case, the Frost flowers are more like a Flame or Fire Flowers, keeping in the Olympic theme. I thought they may resemble the Olympic Flame a bit. I hope it burns for as long as possible, as I have a lot (and I mean A LOT) of work ahead of me. I have finished only 4 repeats at the thing looks tiny. I think 15 repeats (or more) are required and a nice, simple border to finish off. At least I have plenty of yarn. Bought on eBay ages ago from some folks in China. Cheap and plenty of it. Well, I'll better run to push few more repeats before the Olympic Flame perishes.

  

 



Friday, August 7, 2009

Grey and pink

I finally finished knitting the third wedding stole last night. Now I have to wash them all and block to the same dimensions before giving them to a new owner. I love them. Got tired a bit of the pattern at the end, but hey... it was worth the effort.

Późną nocą skończyłam wreszcie trzeci (i ostatni) z weselnych szali. Teraz muszę je wymoczyć, zblokować do identycznych wymarów i oddać nowej właścicielce. Wzór trochę mi zbrzydł pod koniec, ale warto było się zmusić do skończenia robótki. Szale wyszły super. Na razie zdjęcie roladek przed blokowaniem.


Now there's something pink and fluffy on the needles. I've started Wisp.
A na drutach teraz coś włochatego i różowego. Zabrałam się za Wisp.


Monday, August 3, 2009

Breaking the silence... / Przerywając ciszę...

I have been doing next to nothing since I handled in my thesis. Slept a lot, watched a lot of movies at home and the latest Harry Potter in the cinema. I decided to do one "major" activity per day. So one day I did shopping, another day I did laundry, re-arranged the furnitures in two bedrooms (that obviously took me 2 days), had a tea with a friend, went to Ola's craft shop... and a week went by. The house is quiet and empty, as my other half is back home in Szczecin for two weeks. I really needed a quiet week to regenerate and re-charge my batteries. The thoughts of my fast approaching viva are slowly creaping into my dreams ;o/ I want to start looking into the latest publications in the field and also flick through the major publications of my examiners. Then there is a presentation to prepare and a whole lot of practising before the D-day. Scarrrryyy....

Przez ostatni tydzień z kawałkiem nie robiłam prawie nic. Zupełnie. Oddawałam się słodkiemu lenistwu. Wyspałam się wreszcie, nadrobiłam zaległości w oglądaniu filmów (w domu i w kinie - wybrałam się na najnowszego Harrego Pottera). Założyłam sobie: jeden dzień, jedna rzecz do zrobienia. I tak jednego dnia poszłam na zakupy, drugiego zrobiłam pranie, trzeciego i czwartego przestawiałam meble w sypialni, piątego wypiłam herbatkę z koleżanką, szóstego poszłam do sklepu Oli... i juz tydzień zleciał. W domu cisza i spokój, bo moja druga połówka poleciała na dwa tygodnie do domu, do Szczecina. Cisza i spokój, które chyba naprawdę były mi potrzebne, żeby sie zregenerować i naładować baterie. Myśli o mojej zblizającej sie obronie powoli wkradaja się w moje sny ;o/ Chce w tym tygodniu, korzystając z ciszy w domu, zacząć znowu czytać publikacje. trzeba sie rozeznać co nowego odkryto i o czym piszą moi egzaminatorzy. Potem trzeba bedzie sie zabrać za prezentacje i dużo, dużo ćwiczyć przed godziną W. Trochę to przerażające ...

There has been quite a lot of knitting going on. I had the computer on most of the days playing audiobooks (which I love) while I was working on the Wedding Stoles:

Na ukojenie nerwów nie ma nic lepszego od robótek. Było ich sporo, oj sporo w tym tygodniu. Przez wiekszość czasu towarzyszyła im książka audio, odtwarzana na komputerze (uwielbiam książki audio). Słuchając Tada Williamsa skończyłam drugi z trzech szali weselnych. Trzeci jest już w połowie zrobiony i mam nadzieje skończyć z nimi raz na zawsze w ciągu najbliższych dwóch dni.


Two of the three ordered are finished and the third one is half done, so hopefully I will finish it within the next 2 days. Then I need to find a good way of blocking them without blocking wires. I finished one long time UFO - Waves of grain shawl:

Znacie może jakiś patent na zblokowanie szali bez specjalnych drutów do blokowania? Chcę, żeby dłuższe krawędzie były ładne i proste, szpliki więc odpadają, bo zawsze naciągają "zęby". Myślę o sznurku, albo żyłce, ale nie wiem czy sie uda...

Przemogłam sie i wreszcie dorobiłam drugą połowe Waves of grain. Nieborak siedział w kącie przez miesiące, czekając cierpliwie aż do niego wrócę. No i się doczekał ;o)


Pattern/ Wzór: Waves of grain by Rosemarry Hill
Yarn/ Włóczka: Scout's Swag superwash sock in Springish - 2 skeins/motki
Needles/ Druty: 3.5mm
Beads/ Koraliki: 8mm green
Dimentions/ Wymary: 16,5x92 inches or 42x232 cm


And made myslef a Shetland Shorty, using Anilux Sonata left overs from the Green Tunic.
Dla siebie machnęłam z resztek Sonaty, Shetland Shorty:

Pattern/ Wzór: Shetland Shorty
Yarn/ Włóczka: Anilux Sonata in green, one skein, approx. 350m
Needles/ Druty: 3.5mm
Size made/ Rozmar wykonany: Small

Marinière (here Brahdelt version) is also on needles. Not much to see yet, I'm only about 20cm into the front, but it's a good brainless project to work on late in the evenings when complicated lace and/or tiny stitches are not recommended.

Na drutach mam też Marinière (tu w wykonaniu Jonki). Niewiele do pokazania, narazie mam jakies 20 cm przodu. Ale przybywa każdego dnia. To taki bezmózgowy projekt, do podziubania późnym wieczorem, kiedy ażurki i drobne oczka nie są wskazane.



Friday, July 10, 2009

Wedding stole part 1


The first of three wedding stoles got two thumbs up from the lady, who ordered them for her wedding in October. I was so thrilled she liked it.



Knitted with 2 balls of Rowan Kidsilk Haze, over 76 stitches. I kept 3 stitches on each side as a garter stitch border and worked 7 repeats of the pattern in each row. This gave the stole approximately 48cm width (before blocking). I omitted the garter stitch border at the beginning of the pattern and started with the lace chart immediately after the cast on edge. This way the ends are not straight but slightly pointy. I'm not sure yet if the stole needs blocking. I may need to acquire some blocking wires for this if I want to keep the long edges nice and straight (and I do!).
I'm starting another one today (hopefully).

Tour de Fleece spinning slowed down significantly but have not came to a complete halt. I spent the last few days at the university trying to sort out my final thesis draft and a publication. The good news is, I'm okay to submit. The bad news is, my supervisor have not read my thesis. The good news is, I gave it to another person and after addressing the last comments (I know my work is not perfect and it's probably on the boring side, uupsss have I just said that? hahah) I will try to submit ASAP. Another good news is that the publication got a very good comments from two researches who we had asked to revise the manuscript before we submit it to the journal. So we're almost good to go with that too! Next week may be a week of submission. I hope!


Pierwszy (z trzech) szali weselnych zostal zaaprobowany przez ich przyszla wlascicielke. Moge wiec zakasac rekawy i zabrac sie za dzierganie reszty.

Zrobiony z 2 motkow Rowan Kidsilk Haze i 76 oczek. Zrobilam 3 oczka brzegowe (sciegiem francuskim) i przerobilam azurowy schamat 7 razy w kazdym rzedzie. Ominelam pierwsze 10 rzedow (w oryginale przerobione sciegiem francuskim) i od razu zaczelam przerabiac wzor azurowy. Bez blokowania szal ma 48cm szerokosci wiec moze obejdzie sie bez uzywania miliona szpilek. Musze sie zaopatrzyc w druty do blokowania, bo chyba zwariuje z tymi szpilkami. No nic, dzis mam w planach zabrac sie za drugi z serii.

Tour de Fleece zwolnilo znacznie, aczkolwiek koloworek ciagle sie kreci (tyle ze zdecydowanie krocej). Ostatnie kilka dni spedzilam na uczelni, probujac dowiedziec sie jak stoja sprawy z moja rozprawka doktorska i publikacja. Mam dobre wiesci i zle wiesci. Dobre, bo moj promotor powiedzial ze moge skladac prace. Zla - bo nawet jej nie przeczytal. Dobra - bo znalazlam inna osobe do przeczytania i dokonania ostatecznych poprawek (tak, wiem ze trudno w to uwierzyc, ale moja praca jest daleka od idealu i nalezy do grona raczej tych przynudnawych, uuppsss, czy ja wlasnie powiedzialam ze moja praca jest NUDNA ??, heh) Chce ja zlozyc jak najszybciej i miec to juz z glowy (do czasu obrony, oczywiscie). Kolejna dobra wiadomosc - publikacja dostala cieple opinie od dwoch naukowcow, ktorych poprosilismy o krytyke przed wyslaniem jej do czasopisma. Mozemy ja wiec niebawem zlozyc. Wyglada na to, ze przyszly tydzien, moze byc tygodniem skladania prac. Oby!

Hot Rod
ETA: Kolejna dobra wiadomość, wygrałam spór o autorstwo publikacji ;o) Nie da się ukryć przed polityką. Wszędzie są układy-układziki. Ale tym razem się udało.

A szal robiłam na 4,5mm drutach.


ETA: Another good news: my name will appear as first author on the publication, albeit for a moment I had my doubts.

And the stole was knitted on 4.5 mm needles

Monday, July 6, 2009

Tour de Fleece - day 2


On the second day of Tour de France (and Fleece) I finished spinning the second batt of salmon pink alpaca. I washed the singles and gave them a good beating to set the twist. They were drying overnight with a heavy water bottle weight hanging from them to straighten and set the twist further. The yarn is not quite dry yet, but I took some pictures to show you what I got.

255 meters of singles. between 12 and 16 wpi (roughly sport to dk weight).
The colour is difficult to photograph. It's not quite pink, but also not orange. Think "salmon".
The colour bleed a lot while washing but I don't think the yarn changed the colour. It's definitely still pink(ish). I have a little project in mind for this yarn, which is way too scratchy to be knitted into anything close-to-skin. I was thinking of a little basket that would hang on my spinning wheel. I could keep all the spinning bits and pieces there plus scisors, needle gauge etc.

Drugiego dnia Tour de France (i Fleece) skończyłam prząść różane obłoczki od Ewy. Wymoczyłam włóczke, obiłam ją porządne, żeby skręt się ładnie rozłożył i powiesiłam do wyschnięcia. Obciążyłam włóczkę butlą z wodą, żeby się wyprostowała i skręty rozłożyły równomiernie. Niestety, pogoda nie dopisuje i włóczka jeszcze ciągle jest wilgotna.

Pstryknęłam kilka fotek, dla udokumentowania skończonej roboty, ale muszę cierpliwie poczekać na to aż wyschnie, żeby coś z niej zrobić. To coś, będzie małym koszyczkiem, wiszącym na kołowrotku. Alpaka okazała się zdecydowanie zbyt drapiąca, żeby zrobić z niej coś co nosi się bezpośrednio na skórze. Będzie więc koszyczek na wszystkie moje robótkowe pierdółki.


W sumie mam jej 255 metrów singli. Potwornie ciężko oddać jej prawdziwy kolor. Nie dość że światło marne, to jeszcze kolor jest między pudrowym różem a pomarańczem. Taki delikatny łosoś. W czasie kąpieli, strasznie farbe puściła, ale nie wydaje mi się, żeby wyblakła. Ciągle jest różowawa.


Apart from spinning, I'm working on 3 wedding stoles (larger scarfs, really). I love working with Rowan Kidsilk Haze, it's sooo soft and fluffy ;o) The pattern is simple yet effective and I think it looks great in lacewieght mohair.

I'm knitting these on 4.5mm bamboo needles, although I started with aluminium needles. The stitches were slipping from the needles too easily and the needles themselves were a bit too heavy for thei light as a feather yarn. So I switched to bamboo, which works great. It has just the right amount of grip and the needles are lightweight. I'm almost finished with the first stole.

I need to meet the lady, who requested them and if she likes it as much as I do (fingers crossed!) then I'll get going with the remaining two.

It's a nice movie watching project so I'm not worried I'll get bored of the pattern.
I made few little changes to the oryginal pattern but will tell you about them once this is done and dusted ;o)


Poza przędzeniem, pracuję nad 3 szalami na wesele. Dostałam zamówienie na coś z Rowan Kidsilk Haze, którą uwielbiam ogromnie. Jest taka mięciuśka i kudłata ;o)

Wzór szali jest prosty ale efektowny i wychodzi super w cieniuśkim moherku.
Dziergam na 4.5mm drutkach. Bambusowych. Zaczęłam na aluminiowych, ale oczka mi się ślizgały a sama druty wydawały się za ciężkie w stosunku do włóczki. Zmieniłam na bambus i jest idealnie. Oczka zostają na miejscu a drutki są leciuśkie. Dobrze sie na nich robi i juz prawie skończyłam pierwszy szal.

Muszę się spotkać z klientką w tygodniu i pokazać jej szal do zaaprobowania. Mam nadzieję, że spodoba sie jej tak jak podoba sie mi ;o)


O samym wzorze nie ma co sie rozpisywać. Jest łatwy do zapamietania (8 rzędów) i idealnie nadaje sie do dziergania przed telewizorem. Nie obawiam sie więc, że mi sie znudzi (proszę odpukac w niemalowane). Wprowadziłam kilka zmian do oryginalnego wzoru, ale o tym przy następnej okazji.





Tuesday, June 16, 2009

Best room in the house...

... is definitely the attic room. It's warm, spacious and, most importantly, it is MY KINGDOM. I have my own workshop people. I don't have to pack all my WIPs, when the visitors arrive, into bags that are then squeezed underneath the sofa or behind a coffee table and my spinning wheel is no longer used as a hanger for all sorts of things. I have a shelf for my crafty books, place for my wool, a spinning corner and ... if I get carried away and work till late at night, I have a bed to sleep on (that will most likely be used primarly as a blocking board). ;oD

Najlepszym pokojem w całym domu jest ... zdecydowanie pokój na poddaszu. Nie tylko jest ciepły, przestronny, ale co najważniejsze, jest MOIM królestwem. Na poddaszu mam swój wełniany warsztat. Nie muszę już składać robótek kiedy goście się zjawiają, chować ich do plastikowych toreb, które później upychałam pod sofą albo za stolikiem w salonie. Mój biedny kołowrotek nie stoi już w kącie obwieszony jak choinka pierdółkami, których nie było gdzie schować. Mam półkę na książki, miejsce na włóczkę, kącik do przędzenia i ... jeśli w zapale pracy nie zauważę że już swita za oknem, mam łóżko na którym mogę się zdrzemnąć (choć podejrzewam, że jego głóną funkcją będzie służenie za matę do blokowania). ;o)



As for my latest knitting progress, I have finished a pair of plain socks, but need to weave in the ends and take few decent pictures of. I am spinning again. I have a roving that has been sitting in my stash for over a year. Clotted sky it's called. Here's what it's becoming:


Z frontu robótkowego, to skończyłam parę prostych skarpetek, ale nic więcej o nich dziś nie piszę, bo muszę jeszcze nitki powciągać i pstfyknąć jakieś znośnie zdjęcia. Wróciłam za to do kołowrotka. Miałam na składzie od ponad roku czesankę, nazywa się Clotted Sky i kręci się cudnie:



Sunday, May 10, 2009

A sunny day... at last!!


Luna Moth Shawl.
Final dimentions: 150 cm x 80 cm
Wymiary końcowe: 150 na 80 cm

Swallowtail in the making...
Powstający swallowtail...

Monday, April 27, 2009

here we go again

I'm back. It's been ages since I last posted. Ages. Mea culpa...
I finished writing my thesis (and got it corrected by my supervisor (!) ->so I'm working on them now), wrote the first draft of a review paper and went for few weeks back home, to Poland. Now I am job hunting and house hunting.
Jestem spowrotem wśród żywych. Cale wieki nie pojawialam się na blogu.
Mea culpa ...

Skończylam pisanie pracy (a mój promotor nawet (!) przeczytal większość rozdzialów, więc w chwili obecnej nanoszę poprawki), napisalam wstępną wersję publikacji przeglądowej i pojechalam na kilka tygodni do domku, w Polsce. Teraz poluję na pracę i nowe mieszkanie. Ech...

Knitting, spinning and everything else has suffered severely. I wish I could be more organized, or sleep less and have time and the energy to do everything. Oh, well... Such is life, isn't it ;o)
Sztrykowanie, przędzenie i wszystko inne zsunęlo się na dalszy plan. Chcialabym być bardziej zorganizowana, albo móc spać mniej, żeby mieć więcej czasu na wszystko. No ale... takie już jest życie, prawda? :o)
There has been "some" knitting, heh, you didn't really think I could stop it completely, did you?
I am making slooow progress on 2 scarfs/ shwals that are destined for my ETSY shop. First one, is no other but the FayFay, familiar to all:
Trochę dziergania jednak bylo, przecież nie uwierzylibyście że nawet drutów nie tknęlam... Czynię powolne postępy w dzierganiu 2 szali, które pojawią się w moim sklepiku na ETSY. Pierwszy jest już wszystkim dobrze znany:
This one is worked with pink and white mohair (Luna from www.zamotane.pl) and lovely pink and violet pearl beads. I'm almost done with it. Few rows left to knit.
Robię z różowo-bialego melanżu Luny (od zamotane.pl) z dodatkiem sporych różowych i liliowych perelek. Juz prawie go skonczylam, jeszcze kilka rzędów i blokowanie...



The second is a Waves of Grain by Rosemary Hill that I'm working with Spring(-ish) yarn from Scout's Swag. And I'm using lovely green beads. I recon I'm half way here.
Drugi szal(ik) to Waves of Grain (Rosmery Hill) do zrobienia którego wykorzystuję śliczną wlóczkę od Scout's Swag w wiosennym kolorze Spiring(-ish). Pójdą dwa motki i garść zielonych koralików. Jestem w polowie roboty.



While keeping an eye on the washing machine the other day (it likes to leak and fload the kitchen/living room wooden floor) I took huge needles, simple pattern and lovely yarn and made this:
Mając oko na naszą pralkę, która lubi robić psikusy i zalewać nam panele w kuchni/ salonie, chwycilam grube druty, latwy wzór, i ciekawą wlóczkę... po jakiejś godzinie powstala takowa chusta:
These first two poor quality pictures at least show the colours correctly.
There are few ways of wearing it:
Można nosić na kilka sposobów:

and if it gets too hot for a shawl, it can be worn as a weistband ;o)
A jak zrobi się za cieplo na chustkę, można się nią opasać ;o)